Przegląd warszawskich piwiarni

 

#1 Gorączka złota

pub gorączka złota

Lokal przy Wilczej 29 istniejący 18 lat (w lipcu obchodził swoją pełnoletniość) wyróżnia się przede wszystkim ekipą. Właścicielką lokalu całkowicie włożyła swoje serce w prowadzenie działalności. Piwiarnia posiada gównie polskie piwa z małych, rzemieślniczych browarów, oraz piwa duńskie i niemieckie. Był to pierwszy lokal w Warszawie, gdzie pojawiły się niespotykane nigdzie indziej napoje. Jeśli chodzi o same piwa, na wyróżnienie zasługuje Imperial India Dark Ale 100% z dodatkiem kawy oraz napoje z browaru Mikkeler – świetny design butelek, wśród których można znaleźć piwa smakowe oparte np. na marakui czy grejpfrucie. Sam lokal jest kameralny, wystrój został oparty głównie na waflach do piwa, które właścicielka gromadziła przez cały czas istnienia lokalu lub takich, które stali klienci przywozili podróży. Fajnym motywem są również otwieracze, zawieszone w kosmicznej ilości nad ścianą. Ważna uwaga dla tych, którzy chcą rezerwować tam miejsce – trzeba to robić ze sporym wyprzedzeniem, bo lokal cieszy się dużym zainteresowaniem.

 

#2 Czeska baszta

pub czeska baszta

Usytuowany w samym sercu Powiślu (mieści się w Moście Poniatowskiego) pub wyróżnia mnogość czeskich piw. Właściciel z dużym uczuciem opowiada o swojej przygodzie z Czechami, o tym jak zaczął rozwijać pomysł założenia w Warszawie takiego miejsca. Idea chwyciła w Warszawie, nie ma wieczoru, kiedy pub świeciłby pustkami. Warto zapytać dobrze doświadczoną obsługę o konkretne piwa, jeśli nie jesteśmy koneserami złotego trunku. Klimat sprzyja rozwijaniu konwersacji, jest również miejsce dla palących. Znajdziemy tu przede wszystkim piwa butelkowane, ale kilka piw lanych także się znajdzie. Idealny spot na wypad z grupą znajomych, także abstynentów, jako że w Czeskiej baszcie można dostać też klasyczną lemoniadę z Moraw.

 

#3 Piw Paw

piwpaw

Multitap bar znany chyba wszystkim, którzy lubią całonocne eskapady na miasto, ponieważ Paw jest otwarty cała dobę. Wrażenie robi na pewno wybór piw z nalewaka; ilośc 91 kranów sprosta wymaganiom najbardziej zatwardziałego piwosza. Niewątpliwym plusem jest fakt, iż każdego z trunków można spróbować za 1zł i dopiero później zdecydować się na cały kufel. Sam wystrój jest przyjemny, białe ściany zostały pokryte kapslami od piw. Dla tych, którzy chcą skosztować napoju w warunkach domowych, Piw Paw także ma rozwiązanie. Każdy z serwowanych trunków można zabrać ze sobą i tu już nie ma znaczenia, czy piwo jest lane czy butelkowane. Na obsługę składa się młoda ekipa, która trafnie dobierze najbardziej adekwatny trunek. Warto też zwrócić uwagę na piwo jagodowe oraz czekoladowe – idealne dla tych, którzy lubią smak tego napoju z domieszką fantazji.

 

 

#4 Cuda na kiju

cuda na kiju

Przede wszystkim świetna lokalizacja – Cuda są usytuowane przy rondzie De Gaulle’a, na parterze budynku giełdy. Lokal jest bardzo jasny i przestronny, bo trój-kondygnacyjny. Klimat opisać można jako elegancki, ale bez zadęcia. Cuda na kiju stawiają głównie na polskie piwa, oraz na rotację. Co jakiś czas zmieniają się kraje, z których piwo jest dostarczane. Można spotkać tu piwa z Hiszpanii, Danii, Norwegii czy nawet ze Stanów Zjednoczonych. Miejsce dla sympatyków lanych piw (15 kranów), mimo że asortyment butelek jest równie bogaty – jest tu około 30 butelkowanych trunków. Zainspirowani piwną rewolucja w Stanach, właściciele aspirują do postawienia z czasem przede wszystkim na polskie browary. Ciekawą postacią jest Marcin, zajmujący się wielowymiarowo tematyką piw i browarnictwa. Ostatnio możemy spróbować tu wódki infuzowanej chmielem – bardzo fajna idea, która ma szansę uderzyć w podniebienia warszawiaków uwielbiających nowości. Warto docenić też pomysł produkcji własnych piw, np. piwa pszenicznego Topaz, które powstało dzięki kooperacji właścicieli i barmanów. Dużym plusem jest ogródek – latem nie powinno zabraknąć miejsca dla spragnionych na ponad 300 metrach kwadratowych.

 

 

#5 Bulldog Pub

bulldog pub

Kraina angielskich piw przy Alejach Jerozolimskich 42. Polecamy wszystkim zakochanych w angielskich browarach; właściciele importują z Anglii najlepsze trunki niskoprocentowe. Bishop’s Finger czy Abbot Ale to jedne z niewielu, które można zareklamować miłośnikom ciemnych piw. Klimat kraju Królowej Elżbiety można poczuć w całym wystroju. Właściciele postawili na drewno i brytyjskie akcenty. Sam lokal jest obszerny, znajduje się tu także taras dla palących, będący częścią restauracji. Można powiedzieć, że jest to klasyczne miejsce do picia, inspirowane krajem Beatlesów, z typowym lustrem nad barem. Idealnie odnajdą się tam przede wszystkim mężczyźni, chcący spędzić przyjemnie czas ze swoimi przyjaciółmi (często wyświetlane są rozgrywki sportowe).

 

tekst | Katarzyna Choromańska

Oceń artykuł