Polskie beaty na eksporcie, czyli kto podbije świat szybciej niż myślisz

Mężczyzna w dżinsowej kurtce na tle białych okien

Kto zostanie polskim Flume? Na czyich bitach mógłby nawijać niejeden raper? My już to wiemy. Specjalnie dla was wybraliśmy naszą ulubioną producencką czwórkę, która mogłaby wyruszyć na podbój świata. 

  1. Duit

Nasze zestawienie zaczynamy od reprezentanta wytwórni MOST. Jego debiutancki album „Now I’m Here” będzie dostępny dla wszystkich już 28 października i wtedy będziecie mieli okazję przekonać się, że nie bez powodu wymieniliśmy go jako pierwszego na naszej liście. Każdy, kto interesuje się polską sceną elektroniczną o Piotrku z pewnością zdążył już usłyszeć. Duit to chyba jeden z najzdolniejszych polskich producentów, którego produkcje przypadną niejednemu do gustu. Dał o sobie znać kilka lat temu, współpracując między innymi z Niewidzialną Nerką oraz z Flirtini, gdzie na potrzeby dwóch płyt „Hartbreaks & Promises” nagrał genialne kawałki, które do dzisiaj słyszycie w klubach. Pokusimy się nawet o stwierdzenie, że jego nagrania na obydwu składankach to najlepsze utwory jakie mogliśmy usłyszeć i po przesłuchaniu dwóch albumów to właśnie one, od razu zapadają w pamięć po pierwszym odsłuchu.

Jak mówił sam Wojtek Sokół na debiutanckim krążku Piotrka mamy do czynienia z ambitną elektroniką, a nie z potupańcami. Zdecydowanie się z nim zgadzamy. Duit w swoich nagraniach łączy muzykę elektroniczną z elementami R&B, m.in. w singlu „All The People”, gdzie gościnnie udzielił się Jesse Boykins III. Z kolei porywające nagranie „Urban Lovers” opowiadające o bliskości, wspierane jest przez Pasts i charakteryzuje się magicznymi samplami, przenoszącymi nas w nieznane, ale wyjątkowe miejsce, z którego aż żal wracać. Sam kawałek przyjemnie się rozwija, jest przemyślany w każdym calu, a dynamiczny koniec sprawia, że nagraniowy bit rozchodzi się po całym ciele. Można by pomyśleć, że to Ameryka, ale przypominamy, że jesteśmy w Polsce. Jednak nie mamy wątpliwości, że Duit to nasz polski odpowiednik Flume, który w końcu rozwija skrzydła, aby wznieść się ponad granice Polski.

  1. JUTRØ

Przeglądając listę producentów, którzy swoimi nagraniami zasilili „Wolumin 1” krakowskiej Czeluści mieliśmy nie lada problem, aby wybrać tego jedynego. Najchętniej umieścilibyśmy na naszej liście każdego z nich, jednak zaraz obok Kosy czy Foresta, to właśnie JUTRØ zrobił na nas największe wrażenie. Czemu jest o nim tak cicho? Tego nie wiemy, bo na jego bitach mógłby nawijać niejeden raper. Jeden już się na to zdecydował – mało znany Atari Jones wykorzystał jego produkcje pod swoje teksty. Wierzymy, że niedługo zdecydują się na to kolejni. Na razie JUTRØ, który doskonale wie o tym jak trudno jest polskim beatmakerom wybić się w kraju, skupia się na solowych produkcjach i na kolektywie Czeluść, promującym rodzimych producentów.

Sam reprezentuje nową scenę muzyczną w Polsce, więc doskonale wie, co w trawie piszczy. Jego muzyka to pogranicze undergroundowej elektroniki z elementami hip-hopu. Znajdziemy w niej trochę cloud rapu, solidną dawkę basu oraz odrobinę niepokojącego witch house’u. Undergroundowy klimat produkcji daje o sobie znać tym samym wzbudzając ciekawość u każdego słuchacza. Co najważniejsze te ciemne, ciężkie i klimatyczne bity dopełnione tajemniczym wokalem („ TRAVVA”) potrafią na długo utknąć w głowie, a przycisk „replay” można klikać w nieskończoność. Niedługo kolektyw Czeluść wypuści „Wolumin 2”, więc jesteśmy ciekawi, co tym razem młody producent nam zaprezentuje. Na sto procent da z siebie wszystko, tego możecie być pewni.

  1. Klaves

Mikołaj Gramowski na klubowej scenie jak ryba w wodzie czuje się od pięciu lat, a muzyka towarzyszy mu już od dziecka. Można by rzecz, że kiedy trafił na Nicolasa Jaara zmieniło się całe jego życie. Kiedy wpadł na pierwszą EP-kę muzyka w młodym producencie coś drgnęło i narodził się Klaves – wyjątkowy producent muzyczny, o którym możemy z dumą dzisiaj pisać. Gramowski zachwycony brytyjską sceną klubową i twórczością Dedboya oraz Joy’a Orbisona skutecznie podbija zagraniczne stacje radiowe, ale w Polsce w dalszym ciągu słyszało o nim zbyt mało osób, co jest dla nas zaskoczeniem. Dla wielu słuchaczy Klaves jest polską odpowiedzią na Disclosure. Jeden z jego utworów został puszczony przez legendarnego DJ-a Gilles Pettersona na antenie BBC Radio 6.

Mikołaj, jak sam wspomina, wiele nauczył się z YouTube’a. Stara się nie zamykać w jednym gatunku i robić muzykę przy której sam chciałby się bawić. Na jego house’owych produkcjach połączonych z future garage przeplatają się ciepłe wokale wyjęte z kawałków R&B. Pod szyldem PMR Records młody producent z Poznania zdążył wydać swoją EP-kę „People/Oh No”, która została bardzo dobrze przyjęta za granicami Polski. Jednak nie zapominajmy o naszych rodakach. Polacy również zaprosili go do współpracy. Klaves na potrzeby „Heartbreaks & Promises vol. 2” podzielił się swoją rytmiczną produkcją „Tell Me” razem z Flirtini, a teraz na trzecią część składanki szykuje kawałek z Justyną Święs.

  1. Chloe Martini

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy na naszej liście nie umieścili chociaż jednej kobiety. Choć Polska scena zdominowana jest przez beatmakerów, to naszą małą gwiazdą jest Chloe Martini, która podziela los poprzednika. To zaskakujące, że w Polsce słyszała o niej garstka osób ,podczas gdy zagraniczne wytwórnie i producenci zachwycają się nią, a pod swoje skrzydła wzięła ją kalifornijska wytwórnia Mellow Orange. Anna Żmijewska potwierdza, że Souncloud pozwala się wybić. To właśnie dzięki temu portalowi trafiła na francuskiego producenta Stwo, który ma ponad 200 tys. obserwatorów, a do współpracy zaprosił go ostatnio sam Amir Obe.  Chociaż zaczynali w tym samym czasie, Chloe utrzymuje z nim kontakt do dzisiaj. Uwagę na nią zwróciła również szanowana w świecie beatmakerów ekipa Soulection, mająca w swoich szeregach takie osobistości jak Sango, IAMNOBODI czy Esta, udostępniając jej produkcję.

Nawet wytwórnia Sony poprosiła ją o zrobienie remiksu piosenki „Chandelier” Sii. Największą inspiracją Chloe Martini jest Michael Jackson, a jej kompozycje wiele czerpią z utworów, których słuchaliśmy w dzieciństwie. Znajdziemy tutaj duży wpływ R&B i soulowych brzmień połączonych z odrobiną popu. Brzmi jak przepis na sukces? Nie mamy wątpliwości. W końcu to właśnie Chloe Martini może pochwalić się wieloma występami w Europie, a już w październiku będzie nas reprezentować w Montrealu na Red Bull Music Academy.

Tekst: Olga Retko

Komentarze
Polskie beaty na eksporcie, czyli kto podbije świat szybciej niż myślisz
5 (100%) 4