Podwórka San Francisco z lat 90. na zdjęciach Dave Schuberta

Zdjecie robione nocą. Widać na nim parę uprawiająca seks w oknie. Kobieta przylega do szyby. Pomiędzy nogami trzyma krzyż. Mężczyzna jest za nią. Widać białe ściany domu.

Lata 90. San Francisco. Bunt, wolność, graffiti, deskorolka i ulica. Oglądamy to wszystko oczami Dave Schuberta.

Fotografuje od szóstego roku życia. Swój pierwszy aparat dostał od ojca. Rychło się przekonał o radości, jaką czerpie ze strzelania fot. Jak nieco podrósł, to w odróżnieniu od ojca, który był wojskowym, zamiast zasilać szeregi armii, wstąpił do antyautorytarnych oddziałów subkultur. Ganiał z farbami, tworzył pierwsze graffiti, na rzecz fotografowania podwórek Nowego Jorku, rezygnował z zajęć szkolnych.

Następnie zaczął pracować dla magazynu Slap. Czasopisma założonego w 1992 roku przez Lance’a Dawesa, który swoją drogą pracował w ciemni magazynu Thrasher. Choć Slap dosyć szybko stało się jednym z wiodących prym, jeśli chodzi o kształtowanie opinii w środowisku związanym z subkulturą deskorolkarzy, to nasz bohater, Dave, przekonywał się o traceniu swojej naturalności, strzelając stricte komercyjne foty.

W latach 90 wyjechał do San Francisco, by wrócić do szkoły i zacząć uwieczniać na zdjęciach życie toczące się na ulicach kolebki homoseksualistów. Miasto było inne niż 20 lat temu. W latach 70 nie było tam za kolorowo. Na ulicach toczyły się walki z bronią. W 78′ swoją kulkę zarobił Harvey Milk, ikona w środowisku LGBT oraz burmistrz miasta, George Moscone. Dave teraz zobaczył miasto, które przeszło pewną transformację. Spore znaczenie odegrał tu okres bańki internetowej, kiedy nowe przedsięwzięcia ożywiały gospodarkę miasta. Miasto stawało się atrakcyjnym kierunkiem dla wszelkiej maści przedsiębiorców.

To, co zobaczył, streszcza jako Dolina Krzemowa pełna nerdów noszących koszulki Gwiezdnych Wojen w okolicznych barach. Dodaję, że marzy mu się wyrwać z tego zachłyśniętego technologią i postępem środowiska, zamieszkać w kabinie niczym Ted Kaczyński (gość, od którego nigdy byście nie chcieli dostać przesyłki pocztowej) i cykać foty. Zanim ten dzień nadejdzie, cieszy się tym, co oferuję mu miasto. W swoich fotografiach przemyca istotę buntu, wolność, potrzebę destrukcji, hedonizm, wyzwolenie seksualne, narkotyki, sztukę, kulturę i ducha osób, których jedyne przykazanie brzmiało: nie będę mieć żadnych Bogów nad sobą.

A z tym, jak wspomina w wywiadach, wiążą się różne, ciekawe historie. Przykładowo jak lampą błyskową rozjuszył córy Koryntu, które ewidentnie nie lubiły być fotografowane podczas palenia kraku. Próba spokojnej ewakuacji skończyła się potknięciem. W efekcie sześć prostytutek widział z perspektywy leżącego na ziemi, a stukot ich obcasów zdradzał niepohamowane wkurwienie. Aparat został roztrzaskany o ziemię, jedna z nich zaczęła z całych sił gryźć jego palca. Oglądałem kiedyś instruktażowy film o tym, jak bronić się przed rekinami. Należy go chwycić za gardło. Zaczynam więc wciskać wskazujący palec w gardło prostytutki i zadziałało! Chwilę później przyszedł mój przyjaciel i alfons tych dziewczyn i kazali mi się wynosić. Chwyciłem tylko za mój aparat, wrzuciłem do go torby i wyszedłem. Ciągle mam te foty. Dzika historia. Później zrobiłem kilka testów krwi.

Oceńcie sami. Jest klimat?

Tekst: Jakub Paciorek

Komentarze
Podwórka San Francisco z lat 90. na zdjęciach Dave Schuberta
Oceń artykuł