Perfect Son: Kopiowanie kogoś, bo akurat to jest modne, jest głupie. Trzeba znaleźć coś swojego i to rozwijać

Chłopak w ciemnej bluzce stojący na polanie

Perfect Son, czyli Tobiasz Biliński, jest pierwszym polskim artystą, który podpisał kontrakt z kultową amerykańską wytwórnią Sub Pop, w której wydawała album między innymi Nirvana. Dzisiaj – 15 lutego 2019, ma premierę album Perfect Son, zatytułowany Cast.

Fascynacja Jonathana Ponemana (współzałożyciela wytwórni) twórczością Bilińskiego rozpoczęła się od występu Tobiasza jako Coldair na South by Southwest parę lat temu. Od tego momentu panowie pozostawali w stałym kontakcie. Poneman, po odsłuchaniu utworów z Cast, bez wahania zaproponował muzykowi podpisanie kontraktu.

Na płycie znajdzie się 10 utworów, które zostały wyprodukowane przez samego artystę we współpracy z Marcinem Buźniakiem w studiu Axis Audio w Warszawie. Materiał został poddany dodatkowej produkcji przez Jeffa Zeiglera w Uniform Recordings w Filadelfii. Za mix i mastering krążka odpowiedzialny jest Marcin Buźniak. A my zapraszamy do lektury wywiadu z Tobiaszem, czyli Perfect Son.

Chociaż projekt Perfect Son dopiero debiutuje, to o Tobie Tobiaszu nie można powiedzieć, że jesteś debiutantem. Jako Coldair wydałeś trzy długogrające albumy. W którym momencie pojawiła się myśl, że czas zamknąć jedne drzwi, by otworzyć drugie – do nowego projektu?

Myśl o nowym projekcie przyszła mi do głowy jak uzbierałem już kilka piosenek na nowy album i stwierdziłem: ej, to jest mega inne od tego, co robiłem wcześniej. Coldair istniał bardzo długo i z płyty na płytę się zmieniał, ale tym razem wyjątkowo mocno poczułem, że ta nowa muzyka powinna zacząć jakiś nowy etap. Zresztą wiele tych piosenek jest właśnie o zmianie i nowym początku, więc wszystko się ładnie złożyło.

Nie można powiedzieć, że decyzja o nowym projekcie była zła — trafiłeś pod skrzydła wytwórni, w której albumy wydawała Nirvana, czy Soundgarden. I to jako pierwszy polski artysta! Zapytam, jak zawodowy psycholog: jak się z tym czujesz? (śmiech)

Dobrze! Sub Pop to super wytwórnia i jestem bardzo ciekaw jak to się wszystko potoczy dalej. W zasadzie to dopiero początek, przed nami jeszcze dużo pracy.

Twoja muzyka nigdy — czy to w przypadku Coldair, czy Perfect Son, nie mieściła się w kategorii oczywistej, nie podążasz za schematami i tworzysz od a do z, coś, co jest w pełni Twoje. Jakie miałbyś rady dla debiutujących projektów, które szukają jeszcze swojego miejsca w branży?

Hmm… Wydaje mi się, że najważniejsza jest determinacja i świadome i odważne kreowanie własnego brzmienia. Wiele świetnych zespołów latami grało dla garstki ludzi za grosze, zanim udało im się wejść na wyższy poziom. Niestety zdecydowana większość za szybko się poddaje, muzykę redukuje do hobby i przerzuca się na tzw. normalne życie. To absolutnie zrozumiałe, bo branża muzyczna nie jest prosta, trzeba być naprawdę upartym i konsekwentnym, nie zrażać się i być gotowym na duże wyrzeczenia. Moim zdaniem też na pewno nie warto ślepo iść za trendami, bo można się na tym przejechać. Pewnie, trzeba być na bieżąco z tym, co się dzieje na świecie i czerpać z tego, ale kopiowanie zespołu X, dlatego że akurat to jest teraz modne wydaje mi się głupie. Jak dla mnie nie tędy droga, trzeba odnaleźć to coś swojego i to rozwijać. To wymaga czasu.

View this post on Instagram

Preparing for gigsss 🎹

A post shared by Perfect Son (@perfectsonmusic) on

Płyta Cast, która ma premierę dzisiaj to, można powiedzieć – 10 rozdziałów bardzo trudnej, lecz inspirującej historii o szukaniu swojej drogi, walce z własnymi demonami. Co było dla Ciebie najtrudniejsze, przelewając te wszystkie uczucia na dźwięki i słowa? A może wręcz przeciwnie — co było dla Ciebie w tym najpiękniejsze?

Nie było to w ogóle trudne, raczej oczyszczające. Płyta Cast opowiada o ogromnej przemianie, jakiej doświadczyłem przez ostatnie kilka lat, jest bardzo ekstatyczna i nawet optymistyczna — to dla mnie nowość. Zmiana w brzmieniu zaszła samoistnie razem ze zmianą w głowie. To jest właśnie super w muzyce, że zmienia się razem z człowiekiem. A przynajmniej powinna.

Muzyka, którą tworzysz, jest bardzo — obrazowa, wielowarstwowa. Słuchając jej, można sobie wyobrazić konkretne sceny, tworzyć w głowie prywatny teledysk. A czy Ciebie inspiruje do tworzenia muzyki także kino? A jeśli tak, to którzy reżyserzy są Twoimi ulubionymi?

Kino lubię, jak chyba każdy, ale nie powiedziałbym, że mnie inspiruje. Może tylko w tym sensie, że wywołuje emocje, a emocje to często początek piosenki. A ulubieni reżyserzy? Trudno powiedzieć, chyba Von Trier, Kubrick, Tarantino, Cronenberg, Lynch…

Płytę nagrywałeś w Warszawie i Filadelfii. Jak się współpracowało z Jeffem Zeiglerem, który współtworzył między innymi płyty Kurta Vile’a?

Jeff jest super gościem, pracowało nam się bardzo dobrze. Ma fajne studio Uniform Recording, zawalone przeróżnymi starymi syntezatorami, gitarami, wzmacniaczami. Totalny raj. Mega dobrze pracowało mi się też z Marcinem Buźniakiem w Axis Audio w Warszawie, wie co robi i ma świetne ucho. To właśnie on zrobił miks i mastering płyty, jestem z tego brzmienia bardzo zadowolony. Polecam!

Jakich polskich artystów ostatnio słuchasz?

Mam nadzieję, że nikt mnie nie zabije, ale żadnych… Przepraszam!

Twoja muzyka określana jest jako elektronika z pogranicza dark/coldwave’u, a Ty, jakbyś sam ją określił jednym zdaniem?

Ja bym w ogóle jej tak nie określił! Może były takie elementy w niektórych piosenkach Coldair, ale te nowe rzeczy są zupełnie inne. Pewnie, jest tam sporo elektroniki i syntezatorów, ale też sporo żywych instrumentów — perkusja, gitary elektryczne i akustyczne, pianino… Sam nie wiem jak bym ją określił, nie lubię szufladek. Tobiasz-core? (śmiech)

Czy możesz już uchylić rąbka tajemnicy gdzie i w jakich okolicach roku, będzie można usłyszeć Cię na żywo?

W marcu gramy z zespołem koncert premierowy w Hydrozagadce w Warszawie, w kwietniu odwiedzimy 8 miast w Polsce. No i do tego OFF Festival. Na ten moment tyle jest potwierdzone, w planach są trasy zagraniczne, ale to później. Chodźcie wszyscy!

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcie wyróżniające: Pola Sobuń

Komentarze
Perfect Son: Kopiowanie kogoś, bo akurat to jest modne, jest głupie. Trzeba znaleźć coś swojego i to rozwijać
Oceń artykuł