Papierowe sierściuchy, czyli sposób na brak zwierzątka

Papierowy lis

Żal wywołany nieposiadaniem w dzieciństwie ukochanego psiaka niejeden miał okazję poznać. Smutek, płacz i zgrzytanie zębów, a to wszystko wywołane ciągłą negacją i odpowiedziami w stylu „nie bo alergia”, „trzeba się zajmować, wychodzić na spacer, karmić”. Sceny rodem ze „Świata wg Ludwiczka” przyprawiały zawsze o utratę nerwów tak rodziców, jak i dzieci. Rzeczywiście zwierzaki wymagają wiele uwagi, jednak wszelkie próby zastąpienia ich robotami, czy interaktywnymi pluszakami są z góry skazane na niepowodzenie, choć próbować warto. 

Gdy już sami dorośniemy i uzmysłowimy sobie, że nie mamy czasu na zwierzę, które chcielibyśmy sobie sprawić, artysta Wolfram Kampffmeyer zabrał się za inną alternatywę. Tworzy on zwierzęta za pomocą zaginanych kartek i to niekoniecznie domowe, a te dzikie, na które spoglądaliśmy od lat najmłodszych poprzez ekran Animal Planete. Co prawda nie są to zwierzaki do pogłaskania, czy wyjścia na spacer, ale zawsze możemy je postawić na półce lub powiesić na ścianie.

Artysta na co dzień studiuje grafikę komputerową i jak sam twierdzi, takie oderwanie od komputera jest dla człowieka bardzo dobre.

51-650x368

33-650x952

25-650x431

6-650x294

Komentarze
Papierowe sierściuchy, czyli sposób na brak zwierzątka
Oceń artykuł