Obejrzeliśmy drugi sezon „The Rain”. Bez spoilerów, odpowiadamy na pytanie: czy warto oglądać?

Chłopak z czarnym dymem unoszącym się z jego ciała

Pierwszy sezon duńskiego serialu The Rain zadebiutował na Netflix rok temu – 4 maja 2018. Dzisiaj, witamy się z drugim sezonem, w skład którego wchodzi 8 nowych odcinków.

Drugi sezon zaczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończył się pierwszy i jest naturalną kontynuacją losów tych, którzy przetrwali tytułowy deszcz, który spustoszył Skandynawię. Obejrzeliśmy 6 odcinków z 8, które od dzisiaj są dostępne na Netflix i musimy przyznać, że to jesteśmy pozytywnie zaskoczeni!

Takie samo odczucie powinni mieć ci, których być może do końca nie porwał pierwszy sezon. Jeśli jesteś jedną z tych osób, która oglądając po raz pierwszy The Rain zaczęła się nudzić w okolicach 3 odcinka, musisz (powtarzamy: musisz) dać The Rain jeszcze jedną szansę.

O ile pierwszy sezon można uznać, że był dość jednowymiarowy, o tyle o drugi zapewni nam więcej wrażeń. Teraz gdy już wiemy, że skażony deszcz nie był przypadkowym zjawiskiem atmosferycznym, a dziełem człowieka, historia zaczyna nabierać tempa. Chociaż pewnie znajdą się też przeciwnicy owej wielowymiarowości, czyli fabuły, gdzie poza postapokaliptycznym wątkiem, pojawiają się te całkiem zwyczajne wątki, włączając w to także te romantyczne. Nie widzimy w tym jednak nic złego, nawet postapokaliptycznej historii przydaje się nutka tak zwanej normalności.

View this post on Instagram

Danger is everywhere… Our odds are better together.

A post shared by The Rain (@therainnetflix) on

Grupa ocalałych trafi do bazy, gdzie zbuntowani naukowcy będą próbowali opracować szczepionkę przeciwko wirusowi… Dzięki temu w serialu pojawiają się nowe postacie, które nie będą chciały od razu zabić naszych bohaterów. To całkiem miłe. Drugi sezon w dużej mierze promuje też ideę jedności i wzajemnego wsparcia. Z jednej strony to naturalne i wręcz konieczne, by przeżyć w sytuacji, w której bohaterowie się znajdują, a z drugiej – to także uniwersalna prawda, którą moglibyśmy spokojnie przenieść do naszego życia.

Mówiąc o nowych bohaterach serialu, warto wymienić dwie z nich i zwrócić na nie szczególną uwagę podczas oglądania. Jedną jest naukowczyni Fie – grana przez Natalie Madueño, a drugą Sarah (Clara Rosager). Miejcie je na oku!

View this post on Instagram

Apollon still has control… How could we ever stop them?

A post shared by The Rain (@therainnetflix) on

Główne skrzypce drugiego sezonu gra Rasmus (Lucas Lynggaard Tønnesen), wokoło którego zgromadzą się czarne chmury – właściwie to dosłownie, czarne chmury. Pod koniec pierwszego sezonu dowiedzieliśmy się, że jest on nosicielem tego samego wirusa, który zabił 3/4 społeczeństwa Skandynawii. W tym sezonie dokładniej poznamy drugą naturę Rasmusa, chociaż niektórzy bohaterowie tego nie przeżyją, ale ciiiii… Siły Apollonu także będą próbowały namieszać w losach bohaterów, organizując prawdziwe… polowanie na Rasmusa. No dobra, bo nie chcemy spoilerować – powiemy tyle, że ten wątek zdecydowanie wciąga i z tego też powodu na pewno obejrzymy dwa, pozostałe do końca sezonu odcinki!

Po obejrzeniu 6 odcinków jesteśmy zdania, że twórcy serialu mają duże pole do popisu, jeśli chodzi o możliwości do stworzenia kolejnego sezonu The Rain. A wszystko oczywiście na dobrą sprawę zależy od nas – widzów. Także jeśli nie przeszkadza ci połączenie klimatu postapokaliptycznego science-fiction z odrobiną codzienności, spraw typowych dla nastolatków i nutką romantyzmu – odpalaj nowy sezon The Rain jak najszybciej. A ci, którzy jeszcze nie oglądali pierwszego sezonu – dajcie historii się rozwinąć, bo gwarantujemy, że będzie warto!

View this post on Instagram

We survived the rain… but the virus evolved.

A post shared by The Rain (@therainnetflix) on

Komentarze
Obejrzeliśmy drugi sezon „The Rain”. Bez spoilerów, odpowiadamy na pytanie: czy warto oglądać?
Oceń artykuł