Nadal jestem kotem: seria zdjęć z niepełnosprawnymi kotami

Ta przyciągająca sentencja jest nazwą projektu naszej rodzimej fotografki, Moniki Małek. Co kryje się pod tą nazwą? Poprzez serię zdjęć przedstawiających – jak zwykle urodziwe – niepełnosprawne koty, chce przekonać nas, ludzi, byśmy traktowali je na równi. Nie zaś przez pryzmat jakichkolwiek „braków”, gdyż kot to kot.

Skąd wziął się pomysł na projekt tego typu? Stało się tak przede wszystkim za sprawą współpracy z kocimi fundacjami. Styczność z niepełnosprawnymi zwierzętami wydobyła zamysł, by inni ludzie poczuli to samo, co ona. Mianowicie, by dostrzegli, iż w rzeczywistości te zwierzaki niczym nie różnią się od tych, kolokwialnie mówiąc, normalnych. Monika Małek pragnie zaprzestania, bądź przynajmniej zniwelowania, podziału na koty pełnosprawne i niepełnosprawne. Dodatkowym celem jest usunięcie bezsensownego strachu, który wiele osób mimowolnie odczuwa, gdyż jest to „coś”, z czym nie jesteśmy oswojeni.

I-am-still-cat-__880

Projekt „Nadal jestem kotem” jest głosem w tej sprawie. Ma na celu zmienić podejście ludzi, w których głowach tkwi stereotypowe podejście, iż niepełnosprawny kot jest gorszy. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że bardzo szybko potrafią się one przystosować do nowej sytuacji, nie popadają w stany depresyjne. Co więcej, zachowują się w taki sam sposób, jak zwykłe koty.

Monika Małek uchwyciła swoich cudownych modeli w przeróżny sposób. Niektóre koty skaczą niczym zawodowcy, sprytnie podbierają jedzenie ze stołów czy buszują w szafie. Inne wylegują się na łóżku, bądź parapecie, myjąc się lub obserwując ptaki za oknem. Tak samo miauczą, mruczą, łaszą się i domagają się pieszczot.

IMG_2752__880

Kocia niepełnosprawność nie powinna odbierać im praw, by traktować je jak ich „normalnych” kolegów. Brak łapy, ucha czy oka nie zmienia najważniejszego – w dalszym ciągu będą one kotami i będą radzić sobie doskonale. Jak mówi sama autorka, ludzie zwykli postrzegać niepełnosprawność zwierzaka przez pryzmat niepełnosprawności człowieka. Jest to dla nich bardzo krzywdzące. Podkreśla, że koty bez łapy są tak samo skoczne – jakby nie odczuwały jej braku.

Akcja, zapoczątkowana przez autorkę rozczulających zdjęć, zyskała rzesze fanów. Trudno się dziwić. Jest to sprawa, którą warto nagłośnić, gdyż w jej centrum znajdują się żywe stworzenia. Zbyt wiele ludzi przechodzi obojętnie obok krzywdy i okrucieństwa, które spadają na zwierzęta. Często ich brak reakcji jest przyczyną tylu nieszczęść. Posiadacze kotów, jak i ich miłośnicy, odczuwają wdzięczność i z zadowoleniem obserwują efekty pracy.

IMG_5294__880

Praca z kotami sprawia autorce ogromną satysfakcję. Ci profesjonalni modele zawsze czymś ją zaskoczą, popsują szyki. Jednak przez ich wrodzony urok oraz aparycję, nie sposób się na nie gniewać. „Nie oddałabym nikomu i za nic, tych chwil, gdy koty wchodzą mi na kolana, liżą obiektyw, próbują wskoczyć na plecy, bądź się na nich położyć” mówi.

Projekt Moniki trwa od 15 kwietnia tego roku. Ma ona w planie uwiecznić na fotografiach sto niepełnosprawnych kotów. W tym momencie ma na swoim koncie około trzydziestu, lecz z dnia na dzień przybywa coraz więcej zgłoszeń. Czeka na kontakt od właścicieli niepełnosprawnych kotów lub pracowników fundacji, z którymi również chętnie współpracuje.

I-am-still-cat-1__880

IMG_0138__880

IMG_0247-3__880

IMG_2023__880

IMG_2752__880

IMG_3168__880

IMG_3844__880

IMG_4575__880

IMG_4775__880

IMG_4782__880

IMG_4942__880

IMG_5230__880

IMG_6078__880

IMG_6173__880

 

tekst | Aleksandra Berezowska

Komentarze
Nadal jestem kotem: seria zdjęć z niepełnosprawnymi kotami
5 (100%) 1