Memento mori, czyli półtora metra śmierci w muzeum

Dziecko w żółtej bluzce, czarnych ogrodniczkach i czarnych sandałach uchwycone z boku pochyla się przed 1,5-metrową czaszką i zagląda jej w oczodoły. Ręcę trzyma na kolanach. W tle widać kilka czaszek.

W Muzeum Narodowym Victorii w Melbourne, odbywa się wystawa Mass, dzięki której macie wyjątkową okazję stanąć ze śmiercią oko w oko.

Sto czaszek, które mają 1,5 metra wysokości i ważą razem ponad 5 ton, są chyba największym memento mori, jaki kiedykolwiek mogliśmy zobaczyć! Wystawa powstała dzięki hiperrealistycznemu rzeźbiarzowi Ronowi Mueckowi, w ramach Międzynarodowego Triennale Historii Narodowej Victorii.

Czytaj również: 5 największych fobii, czyli czego się boimy?

Wpatrując się w gigantyczne puste oczodoły i szczęki z powyłamywanymi zębami, możemy znaleźć natchnienie, by wreszcie robić to, na co zawsze mieliśmy ochotę. Nic tak przecież nie motywuje do życia, jak świadomość śmierci. Oto kilka zdjęć z wystawy:

Rzeźba 1,5-metrowej czaszki z wystawy Mass Rona Muecka w National Gallery w Victorii, ujęta z boku Kilkanaście czaszek ujętych na wystawie w National Gallery w Victorii. Widać podłogę i sufit galerii. 1,5 - metrowa czaszka ujęta z przodu, stojąca na podłodze. W tle widać ścianę i obraz wiszący na scianie galerii.

P.S. Czy wiecie, że w Kudowie-Zdroju znajduje się kaplica czaszek, która w odróżnieniu od wystawy Mass jest stworzona z prawdziwych ludzkich kości?

Tekst: Monika Poprawa

Komentarze
Memento mori, czyli półtora metra śmierci w muzeum
Oceń artykuł