MAG. / ZJAWISKA
POTWÓR Z JEZIORA MARZEŃ
POTWÓR Z JEZIORA MARZEŃ
Tekst: Maciek Piasecki    Ilustracja: Basia Marek    
2009.10.30
Strzyga, upiór, Nosferatu, alp, wieszcz, grobnik, wampir... Nieważne, jak go nazywać - krwiopijca powrócił ze świata umarłych i chce zostać twoim kumplem! Kiedyś bezlitosna bestia, postrach wędrowców, karczmarzy i miłośników filmu, ostatnio został wegetarianinem, a w wolnych chwilach uczy matematyki, jeździ na motorze i nawiązuje szkolne romanse.
"Zostałeś wyssany. Jeśli cię teraz zostawię, umrzesz. Możesz jednak być wiecznie młody. Powiedz tylko, czy chcesz do mnie dołączyć " - pyta elegancki Lestat w ekranizacji "Wywiadu z wampirem". W świetle tych słów głupio wypada uwaga, że temat wampiryzmu przeżywa dzisiaj drugą młodość. Bo wampir to produkt o długiej przydatności do spożycia, trzeba go tylko co jakiś czas podlać nowym sosem. Świat zasmakował ostatnio w krwiopijcy typu "chłopak spotyka dziewczynę". Podany w ten sposób nie straszy już niczym przodkowie z opowieści o zjawach. Wstydzi się swojej natury i chciałby spokojnie żyć wśród ludzi. Już nawet nie rzuca się na niewieście szyje - chyba że ma ochotę je przytulić. "Nie chcę być potworem" - wyjawia przerażająco przystojny Edward z hitowego "Zmierzchu". Minęły czasy, kiedy upiór straszył spod łóżka - teraz nastoletnie fanki Roberta Pattinsona (odtwórca roli Edwarda) wieszają sobie upiora na ścianie i proszą go o autografy.

Kto by to przewidział, patrząc na szczuropodobnego stwora z niemego filmu "Nosferatu" (rocznik 1922) Wielki nochal, wystające zęby, pokraczny chód - z takim wampirem niewiele dziewczyn chciałoby się umówić do kina. Ale oswajanie potwora zaczęło się na długo przed "Zmierzchem", a nawet przed "Nosferatu". Upiorowi z ludowych podań (który poza gryzieniem żywych nie wykazywał innych zainteresowań, nie mówiąc już o emocjach) ludzkie cechy i uczucia usiłowała nadać literatura romantyzmu - choćby "Poganka" Narcyzy Żmichowskiej, której bohaterka może uchodzić za pierwowzór kobiety wampa. Na dzisiejsze wyobrażenie o wampirze najsilniej wpłynęły jednak nie pisma Poego i Baudelaire'a. To Bram Stoker w "Drakuli" dał wampirowi atrybuty, które dzisiaj potrafi wyliczyć nawet sześciolatek: wstręt do czosnku, brak odbicia w lustrze, wrażliwość na promienie słońca, strach przed krzyżami i hostią. Stoker nie stworzył nowego bohatera - ulepkowi z wiejskich podań dodał arystokratyczne pochodzenie i dobre maniery, po czym kazał zamieszkać w tajemniczym krajobrazie środkowej Europy (nawiązał do krwawej legendy o wołoskim hospodarze Władzie Palowniku).

To na motywach "Drakuli" opiera się ekranowy debiut wampira, wspomniany "Nosferatu". Przez ostatnie stulecie następowało stopniowe ufajnianie potwora. Wampir, wciąż fascynujący swoją mroczną naturą, stawał się coraz bardziej przystępny. W "Straconych chłopcach" ("Lost Boys") wszystko jest niesamowicie cool - terroryzujący okolicę gang wampirów jeździ na motorach, nosi skórzane kurtki i słucha INXS. Podobnie Gary Oldman w ekranizacji powieści Stokera - oziębły, dostojny, zawsze elegancki i uwodzicielski. Z drugiej strony, krwiożerczej zjawie stępiły się nieco kły. Występuje w reklamach okularów przeciwsłonecznych (wampiry oglądające wschód słońca w Ray-Banach ) i programach dla dzieci (Liczyhrabia z "Ulicy Sezamkowej"). W serialu "Buffy: postrach wampirów" krwiopijcę wtłoczono nawet w estetykę serialu dla nastolatków w stylu "Beverly Hills 90210" albo "Jeziora Marzeń" - stąd już tylko krok do "Zmierzchu". Wampiry opanowały świat. Aż strach (nomen omen) otwierać lodówkę, bo pewnie jakiś produkt spożywczy z Robertem Pattinsonem na opakowaniu się tam znajdzie.

Tylko dlaczego to wampir, a nie inna potwora, wciąż budzi fascynację Mit od początku był przepełniony erotyzmem. W końcu widok wpijającego się w tętnicę upiora nie różni się tak bardzo od dwojga kochanków w miłosnym uścisku. Nawet odrażający Nosferatu potrafił kusić zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Że seks się sprzedaje, wiadomo nie od dzisiaj. A nieuleczalna choroba (przekleństwo ) wampiryzmu uosabia zarazem fascynujące zło - zakazany owoc i związane z nim wieczne potępienie, w którym Baudelaire widział niegdyś źródło piękna.

Nie bez znaczenia jest także arystokratyczny rodowód naszego stwora. Każda dziewczynka chciała kiedyś poślubić księcia w lśniącej zbroi, który dałby jej poczucie wyjątkowości (nawet Bella ze "Zmierzchu" odwraca się od rodziny i przyjaciół, żeby obcować ze światem, którego nie znają jej koleżanki). Przystojny wampir o nienagannych manierach idealnie wpisuje się w to pragnienie. Z kolei aura potęgi i zepsucia otaczająca wampirzyce (choćby te z "Vampirelli" albo słynnego erotyka "Vampyros Lesbos") nieodparcie przyciąga do nich mężczyzn, gotowych zostać wampirzymi pantoflarzami.

Niejeden potwór usiłował już zrzucić wampira z piedestału i przebić osikowym kołkiem - ale on jest nieśmiertelny. Trudno byłoby przecież wyobrazić sobie zombi (którego elokwencja ogranicza się do jęków i pomrukiwań, a cera przypomina zepsuty befsztyk) i mumię występujących jako pierwszoplanowe postaci w filmie o miłości - a stary dobry wampir radzi sobie z tym znakomicie. Teraz musi stoczyć kolejną bitwę o popularność - tym razem z wilkołakiem. W nadchodzącej kontynuacji "Zmierzchu" (polska premiera na początku listopada) kudłate stworzenia odegrają kluczową rolę, a do remake'u "Nastoletniego wilkołaka" już przymierza się MTV. Tylko kto chciałby sobie wieszać nad łóżkiem portret chłopaka z tragiczną fryzurą i nosem psa?



GALERIA

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...

Imię
Email
Komentarz


Wpisz litery, które widzisz na obrazku powyżej.
Pojawiają się tylko litery od A do Z.
Wielkość znaków jest nieistotna.