To, co w Fake jest takie szampańskie i przyciągające, to to, że żyje własnym życiem. Poprzez liczne imprezy pod patronatem tej marki oraz wystawy nie tylko wchodzi w szeroko pojętą kulturę streetwearową, ale także wytwarza swoiste pole magnetyczne, a mówiąc wprost, przyciąga i intryguje potencjalnego nabywcę szukającego alternatywy dla codziennej rutyny i szarości betonowych blokowisk.
Fake na swoim blogu oraz na MySpace nie tylko skupia się na sprzedaży swoich tekstyliów, ale można powiedzieć, wręcz kipi od propozycji spędzenia weekendowych nocy we wspólnym gronie. Kusi potencjalnego odbiorcę stylu Fake zdjęciami z imprez, pomysłowymi sesjami oraz intrygującymi animacjami, o których można szczerze powiedzieć, że są na wysokim poziomie. W Fake czuć pozytywny przekaz o treści: „Join Us!”. Jeśli nie gniecie cię coś, co potocznie nazywać można kijem w pupie, to say: „Why Not?!”.
Jak zatem doszło do narodzin Fake?
Początkowo Fake miał być jednorazowym projektem quasi-artystycznym, polegającym na wprowadzeniu na rynek fałszywego brandu przy pomocy okularów przeciwsłonecznych. Stopniowo, w miarę zwiększenia się zainteresowania i pozytywnej reakcji ludzi, Fake ewoluował w stronę streetwearowego brandu, który w zasadzie zawsze chcieliśmy stworzyć.
Jaka jest według was granica między oryginalnością a podróbką?
A czy jest jeszcze miejsce na oryginalność? Kiedy nielegalna kopia potrafi być równie dobra, a nawet lepsza niż produkt oryginalny? Samo słowo „oryginał” traci sens. Granicę wyznaczamy sami.
Wasze sesje zdjęciowe są bardzo zuchwałe – walicie między oczy! Jaki jest główny przekaz waszej marki?
Walić między oczy!
Promocja okularów czy koszulek to jedna strona medalu, drugą jest promocja ciekawych zdarzeń na Śląsku. Jaki jest wasz plan na wzbogacenie życia kulturalnego?
Plan jest taki, by przy okazji pojawiania się nowych produktów ze stajni Fake, organizować imprezy z udziałem młodych muzyków i performerów z całej Polski, do tej pory nieobecnych w szerszej świadomości ludzi. Najbliższe planowane Fake party zamierzamy połączyć z pojawieniem się w sieci pierwszego numeru internetowego magazynu „Vint”, traktującego stricte o modzie vintage, prowadzonego przez naszych śląskich znajomych.
Czy są plany rozszerzenia karty dań? Na dzień dzisiejszy serwujecie: ciekawe wzory koszulek, okulary przeciwsłoneczne oraz bluzy „Arcis by Fake”. Czy są plany spółkowania z innymi brandami i o co chcielibyście wzbogacić waszą ofertę?
Staramy sie szczególnie nie planować i nie wybiegać w przyszłość, większość z naszej produkcji to spontaniczne zrywy. Podobnie było z zaprojektowaną przez nas kolekcją bluz dla firmy ARCIS.Oczywiście ciągle jesteśmy chętni do współpracy z młodymi polskimi brandami, jak pokazuje przykład kolaboracji z ARCIS. Mamy w Polsce potencjał i ludzi starających sie zrobić coś ciekawego.Teraz skupiamy sie mocno na nowej serii okularów przeciwsłonecznych, które, jak mamy nadzieję, już niebawem będą w sprzedaży.
Przy okazji premiery nowej kolekcji planujemy jeszcze nową koszulkę, a imprezę promującą nowe produkty chcemy połączyć jeszcze z jednym ciekawym projektem modowym, w który ostatnimi czasy się angażujemy. Będzie to mianowicie coś w rodzaju launch party przy okazji pojawienia się pierwszego numeru internetowego magazynu o modzie vintage, prowadzonego przez naszych znajomych z Katowic.
Fake party okazało się sukcesem. Jakich ludzi skupiacie w „stajni” Fake i dlaczego właśnie z nimi współpracujecie?
Fake to degustatorzy życia, zajmujący się szeroko rozumianą grafiką, muzyką, animacją, których wspólną pasją są tematy oscylujące wokół kultury oraz mody ulicznej. Z tej pasji naturalnie zrodziła się współpraca, która zaowocowała projektem Fake, zarówno pod postacią produktów odzieżowych, jak i imprez.
Jakie są plany Fake na przyszłość i czym jeszcze wszystkich zaskoczy?
Przyszłość to bardzo odległa data, tak daleko nie wybiegamy. Zaskakujemy samych siebie każdego dnia, że jesteśmy zdolni do tego, co robimy.

































Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...