Ważne są słupki poparcia, a nie prawdziwe działanie zmieniające rzeczywistość. Tego rodzaju działanie polityczne nastawione tylko na wizerunek, odbiór, a nie na faktyczne działanie to jest postpolityka - rozprzestrzeniająca się epidemia. Dotarła też do Polski. Nie rozwiązuje żadnych problemów, a niszczy politykę. Postpolityka nie zawiera w sobie żadnych wartości ideowych. To jest cyniczna gra emocjami.
Codzienne konferencje prasowe przeistaczające się w miniprzedstawienia z wyszukanymi gadżetami - bez treści, ale pełne epitetów pod adresem konkurentów politycznych. Taka debata ad personam zajmująca się tylko wyglądem lub skłonnościami trwa godzinami. Jest w gruncie rzeczy prosta. Jaki kto jest, każdy widzi. Określenia są mnożone: pijak, rozpustnik, zły, niedobry, a do tego można go było zobaczyć w piątek w klubie gejowskim.
Postpolitykę w sobie właściwy sposób kreują media elektroniczne, a w szczególności całodobowe programy informacyjne. Dla zapełnienia programu do maksimum eksploatują wzajemne oceny - co który polityk o innym powiedział i jak ten drugi się odwinął. Rozmowy polityków są często tak moderowane przez dziennikarzy, żeby doprowadzić do zwarcia personalnego. W kreacji postpolityki wielką rolę odgrywają tabloidy, stosując proste chwyty populistyczne - niestety, często skuteczne.
Postpolityka nie operuje prawdą arystotelesowską. Jest wyrafinowaną grą w sferze public relation. Jestem jednak przekonany, że wy doskonale to czujecie. W całym tym zgiełku niezwykle ważne dla samego siebie jest oddzielenie prawdy od kłamstwa - polityki od postpolityki.
Codzienne konferencje prasowe przeistaczające się w miniprzedstawienia z wyszukanymi gadżetami - bez treści, ale pełne epitetów pod adresem konkurentów politycznych. Taka debata ad personam zajmująca się tylko wyglądem lub skłonnościami trwa godzinami. Jest w gruncie rzeczy prosta. Jaki kto jest, każdy widzi. Określenia są mnożone: pijak, rozpustnik, zły, niedobry, a do tego można go było zobaczyć w piątek w klubie gejowskim.
Postpolitykę w sobie właściwy sposób kreują media elektroniczne, a w szczególności całodobowe programy informacyjne. Dla zapełnienia programu do maksimum eksploatują wzajemne oceny - co który polityk o innym powiedział i jak ten drugi się odwinął. Rozmowy polityków są często tak moderowane przez dziennikarzy, żeby doprowadzić do zwarcia personalnego. W kreacji postpolityki wielką rolę odgrywają tabloidy, stosując proste chwyty populistyczne - niestety, często skuteczne.
Postpolityka nie operuje prawdą arystotelesowską. Jest wyrafinowaną grą w sferze public relation. Jestem jednak przekonany, że wy doskonale to czujecie. W całym tym zgiełku niezwykle ważne dla samego siebie jest oddzielenie prawdy od kłamstwa - polityki od postpolityki.



























Nie ma jeszcze żadnych komentarzy...