Ludzie, którzy uratowali mi życie: Marcin Watemborski stworzył wyjątkową serię zdjęć

15 portretów ludzi na czarnym tle, jedno obok drugiego

MOI /bliscy/ to seria 15 porterów osób, które w szczególny sposób zapisały się w życiu fotografa Marcina Watemborskiego w 2017 roku.

Twoja najnowsza seria zdjęć to w pewnym sensie hołd dla Twoich bliskich, ale także pewna historia za nimi stojąca. Dlaczego zdecydowałeś się na ten projekt, co takiego wydarzyło się w 2017, że postanowiłeś stworzyć takie swojego rodzaju podsumowanie?

Rok 2017 był dla mnie przełomowy. Miało miejsce kilka ważnych chwil – pewne znajomości się posypały, inne zaczęły żyć. To przede wszystkim wiele nowych doświadczeń, ale również wyzwań. Zdecydowałem się realizować Moich, by podziękować tym, którzy przy mnie byli w tym trudnym okresie.

Od 2015 do późnego 2017 zmagałem się z kryzysem osobowości, związanym z moją przeszłością. Wszystkiemu towarzyszyły zmiany w moim środowisku oraz załamanie fotograficzne. Wkręciłem się bardziej w kulturę techno i dzięki ekipie projektu Affekt mogłem poznać ją od strony organizacyjnej. Jestem niezmiernie wdzięczny trzem osobom, które wtedy znosiły moje zmienne nastroje i liczne wybryki: Bartkowi Alicji i Dawidowi. We wszystkim przewijali się również Seb i Serce, z którymi wiele rozmawiałem. Wsparcie starszych i bardziej doświadczonych osób jest dla mnie niezwykle istotne.

Jeśli jesteśmy już przy doświadczeniu – moi rodzice byli dla mnie niezmiernie ważni. Nasze kontakty się poprawiły, zżyliśmy się bardziej. W końcu rozumiem, na czym polega prawdziwa przyjaźń, między dzieckiem, a tymi, którzy wydali go na świat i wychowali na dobrego, odpowiedzialnego człowieka.

MOI /bliscy/ miał być moim pożegnalnym projektem. Chciałem usunąć się w cień życia społecznego jeszcze bardziej i odejść od fotografowania.

Wśród 15 zdjęć, z których składa się projekt, poza portretami Twoich rodziców, przyjaciół, czy czworonoga, znajdziemy także Twój własny portret. Co Marcin Watemborski z 2018 roku, bogatszy o pewne wydarzenia i doświadczenia, powiedziałby Marcinowi Watemborskiemu sprzed roku?

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że pod powłoką niedostępnego i aroganckiego człowieka, jestem miękką kluchą i łatwo się rozczulam. Jedyne, co mógłbym powiedzieć sobie sprzed roku to: Bądź silny i walcz o swoje przekonania. Bądź szczery ze sobą i nie rób nic wbrew sobie.

Kontynuując temat self-love: czy nie jest trochę tak, że żyjąc w nieustannym pędzie, często zapominamy o tym, że jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje granice?

To oczywiste. Media kreują dziwną wizję tego, kim jesteśmy. Potrzeba realizacji narzuconych schematów, często wypiera tę ludzkość. W dzikim pędzie, w wyścigu szczurów, stajemy się tylko organicznymi maszynami, których bateria może ulec bardzo szybkiemu rozładowaniu.

Granicą naszego szczęścia, powinna być wolność i szczęście drugiego człowieka. Nikt z nas nie powinien zapominać o tym, że cel wcale nie uświęca środków. Możemy stawiać sobie barierkę coraz wyżej, ale musimy pamiętać o tym, by nie ranić innych. Uważam, że tylko relacje – partnerskie i zawodowe – mogą przetrwać wyłącznie, gdy następujące wartości znajdują odniesienie w rzeczywistości. Są to: szczerość, wierność, lojalność, zaufanie i szacunek.

To wszystko znajdziesz w Moich. Każdy, kto się tam pojawia, jest prawdziwy. Jest człowiekiem z krwi i kości, no albo kochającym bezgranicznie psiakiem. Swoją drogą – traktuję Monę jako pełnoprawnego członka rodziny. Oprócz tego, że ma cztery łapki i uroczy pyszczek, ma też niesamowitą osobowość.

Jakie 5 utworów wybrałbyś jako tło do projektu MOI /bliscy/ (2017)?

Muzyka towarzyszy mi każdego dnia. Utwory, które przychodzą mi do głowy to:
Marilyn Manson – Apple Of Sodom
Marilyn Manson – The Mephistopheles Of Los Angeles
Joy Division – Isolation
Suicide Silence – You Can’t Stop Me
Alexisonfire – Boiled Frogs

Wiemy już, komu jesteś wdzięczny za obecność w Twoim życiu w roku 2017. A co byś powiedział tym, w ubiegłym roku nie wierzyli w Ciebie, albo nawet odwrócili się od Ciebie?

Tym, którzy byli, ale odeszli, mogę powiedzieć tylko: Dziękuję. Jestem im wdzięczny za to, że pojawili się w moim życiu, a ja zyskałem dzięki nim nowe doświadczenia i jestem przez to lepszym człowiekiem. Nie ma nic bardziej wartościowego niż przeżycia i wnioski wyciągane z przeszłości.

Zdanie, które jest Twoim mottem na 2018 to… ?

To ledwie dwa słowa, które pamiętam z mojej przeszłości: Don’t try. Chodzi o to, by nie podejmować tylko prób, bo one pozwalają na poniesienie porażki, klęski. Albo coś robimy, albo nie, nie ma nic pośrodku. Jeśli podejmujesz się próby i kończy się to fiaskiem, a ty się poddajesz – uznajmy, że w ogóle nic nie zrobiłeś.

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcia: Marcin Watemborski

Marian Watemborski – mój tato. Ten człowiek od zawsze mnie motywuje do działania. Nauczył mnie tego, co znaczy ciężka praca i konsekwencja. Jestem mu wdzięczny za wszystko. Kocham Cię Tato.

Urszula Watemborska – moja mama. Początkowo nie wierzyła, że moje zdjęcia mają sens, ale widziała mój zapał. Zawsze służy mi dobrą radą. Pomaga mi na zimno spojrzeć na świat.
Kocham Cię Mamo.

Marcin Watemborski – ja. Sportretowałem siebie, bo to ja mam największy wpływ na moje życie. Podejmuję decyzje i ponoszę ich konsekwencje. Przez lata nauczyłem się akceptować to, jaki jestem, kim jestem. Na pierwszym miejscu stawiam samorozwój. Kocham siebie.

Monami (Mona) – mój ukochany psiak. Mona jest niezwykle pozytywnym połączeniem Jack Russel Terriera i Chihuahua. To wyjątkowe stworzenie, które kocha bezinteresownie. Zawsze wie, kiedy coś jest nie tak, jak powinno. Jej pyszczek rozjaśnia moje dni. Kocham Cię Mona.

Bartosz Trybus – mój przyjaciel, fotograf. Jest stonowany, spokojny, ale potrafi w krótkich słowach skomentować sytuację, którą mu przedstawiam. Szanuję Cię Bartek.

Majka Piotrowska – moja dawna (obecnie okazyjna) asystentka. Cóż, „jestem odpowiedzialny za to, co stworzyłem”. Uwielbiam jej pozytywne podejście do świata, jej energię. Mój mały Pulpet. Uwielbiam Cię Grażynko, Ty mały Pulpecie.

Patka Szczurowska – moja przyjaciółka, fotografka. Nie wiem nawet, jak długo się znamy. 3, 4, a może 5 lat. Nie mam zupełnie pojęcia. Ta Księżniczka Mroku jest moim damskim odpowiednikiem. Urodziła się rok i 3 dni po mnie. Kocham Cię Padga.

Bartłomiej Rąkowski a.k.a. Kula. Cóż… Kula – mały człowiek, wielkie serce. Tak uśmiechniętego gościa nigdy nie znałem. Mieszkaliśmy razem przez jakiś czas, ostatnio rzadko się spotykamy, ale i tak jest super gościem. Kręci filmy. Uwielbiam Cię Kulson.

Adrianna Mytnik – moja przyjaciółka, dziewczyna mojego ziomka – Lucka. Wynajęła pokój u Kuli po tym, gdy się wyprowadziłem. Co zabawne – przede mną w tym pokoju mieszkał Lucek. Teraz są parą. Kocham Cię Stara.

Łukasz Siwek – mój dobry ziomek, grafik. Nie mam pojęcia jak i gdzie się poznaliśmy, ale cóż – mieszkał u Kuli, zanim ja się tam wprowadziłem. Może właśnie tam na siebie wpadliśmy? Nie mam pojęcia. Ta jeeeeest Chopie!

Piotr Siwek – mój ziomek, grafik 3D. Brat Lucka, siedzi w Amsterdamie i projektuje jachty dla słynnego reżysera (true story!). Nasz pierwszy kontakt był śmieszny – był mega hejt, był mega zazdrosny o to, że chciałem robić zdjęcia jego ówczesnej dziewczynie i nazwał mnie „Krasnalem, który robi przeciętne foty”. Teraz jesteśmy dobrymi kumplami. Chopie, Ty wiesz.

Aksamit Alicja – moja przyjaciółka, DJ-ka. Zawsze mogę z nią porozmawiać, tłumaczyła mi, o co chodzi z tymi wszystkimi winylami i w ogóle – TECHNO ITALIANO! Kocham Cię Lotopałanko.

Dawid Rodrigezz – mój przyjaciel, DJ. Doszliśmy do tego, że znamy się od 2005 roku, jakimś dziwnym cudem. Pracowaliśmy ze sobą kilka lat temu, gdy ogarniałem patronaty w dlastudenta.pl. Teraz ponownie nasze drogi się przecięły w innej formie. Znowu pojawił się Projekt Pralnia. Szanuję to, co robisz Dawid.

Seb Pierzchała – człowiek-bigos, DJ. Powiedział mi jakiś czas temu: „Rób to, co potrafisz najlepiej i na tym się skoncentruj”. Te słowa wciąż brzmią w mojej głowie. Gratulacje Sebastian.

Lukas Serce – DJ #vinylonly. Po latach wrócił na wrocławską scenę techno. Wierzył we mnie, gadał ze mną, a dużo gada. Właściwie ja też. Miej Serce i paczaj w Serce.

Komentarze
Ludzie, którzy uratowali mi życie: Marcin Watemborski stworzył wyjątkową serię zdjęć
Oceń artykuł