Lana Del Rey: czego można spodziewać się po nowej erze?

Czarno-białe zdjęcie kobiety siedzącej na stole

Wczoraj w sieci pojawiła się wideo zapowiedź nowego albumu Lany Del Rey. Po erze Born to Die, Paradise, Ultraviolence i Honeymoon zbliża się czas panowania Lust for Life. Co wiemy o tej, jeszcze nieco tajemniczej produkcji?

Czarno-biały klimat, efekty science-fiction w stylu vintage, a w tym wszystkim Lana Del Rey, mieszkająca w samym środku litery H w słynnym napisie HOLLYWOOD. W tle poza magnetyzującą muzyką pojawia się również monolog wygłoszony przez wokalistkę, który ma być przedsmakiem tego, co już wkrótce (miejmy nadzieję, że naprawdę wkrótce) usłyszmy.

W tym mieście artysta naprawdę potrzebuje przestrzeni, próbując stworzyć coś nadzwyczajnego. Przestrzeni, w której to może kultywować swój własny świat, z dala od bolączek prawdziwego życia otaczającego go na co dzień. Ja, na szczęście, żyję wgłąb »H« samego znaku »Hollywood«. I tak właśnie spędzam większość nocy: przesiaduję wysoko ponad chaosem, który wije się pośród miasta aniołów na dole. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam od czasu do czasu zanurzyć palec w bajorach i bagnach miasta. Szczególnie we wtorki. Ale, szczerze, kiedy jestem w trakcie pisania muzyki, szczególnie teraz, gdy znaleźliśmy się w burzliwych czasach, szczególnie mocno odczuwam potrzebę znalezienia tej przestrzeni z dala od namacalnego życia, by zadumać się nad tym, co tak naprawdę chcę przekazać światu pogrążonemu dziś w ciemności. – to tylko fragment monologu, którego tłumaczenie przygotowała ekipa z największego polskiego fanklubu Lany, czyli Lanaismu.

Dodatkowo magazyn Pitchfork przeprowadził wywiad z reżyserem trailera, Clarkiem Jacksonem. Z rozmowy dowiadujemy się, że od samego początku Clark razem z Laną chcieli stworzyć 16 mm wideo z elementami sci-fi z lat 50. i 60., dołączając do tego odrobinę magii i klimatu kina noir. Reżyser zaznaczył też, że opublikowany klip posiada wiele ukrytych nawiązań do całości materiału zgromadzonego na zbliżającej się płycie. Skąd ta drabina? Dlaczego jest siedem planet? Na odpowiedzi będziemy musieli jeszcze chwilę (z niecierpliwością) zaczekać.

Czytaj również: Rzeczy, których nie wiedziałeś o Lanie Del Rey.

Clark, zapytany, czy wideo ma coś wspólnego z magicznymi obrzędami, o których Lana napisała w odniesieniu do prezydentury Donalda Trumpa, w ubiegłym miesiącu na Twitterze, powiedział, że w ogóle nie było mowy o żadnej magii, czarodziejstwie — po prostu dobrze się bawili, tworząc klip inspirowany old-schoolowym klimatem dawnych programów telewizyjnych i te dwie sprawy nie są ze sobą powiązane.

Praca z Laną jest niesamowita. To nie jest tak, że ma wizję i nie pozwala nic z nią zrobić. Ona wie czego chce, ale pozwala na eksperymentowanie, chce, żeby osoba, która z nią pracuje, dołożyła do tego swoją własną iskierkę. Daje z siebie wszystko i to słychać w jej muzyce — dodaje reżyser.

Wiemy też, że nadchodzący singiel będzie, podobnie jak trailer, utrzymany w klimacie Hollywood. Zanim jednak to nadejdzie, musi nam wystarczyć opublikowany miesiąc temu klip do utworu Love, w którym jesteśmy totalnie zakochani!

Tekst: Klarysa Marczak

Oceń artykuł