Karcer po duńsku, czyli nowa definicja Slow Fashion

Zdjęcie kolorowe utrzymane w ciemnych barwach. Na środku, wśród przyrządów do obróbki tkanin siedzi kobieta. Zza maszyny ledwo widać połowę jej twarzy, drugą połowę przysłania ciemna grzywka.

Jest takie miejsce na świecie, gdzie więźniarki dzięki programowi resocjalizacji, mają możliwość podjęcia pracy, która pozwala im to nie tylko utrzymać rodziny i posłać dzieci do szkół, lecz poprawić swoją pozycję społeczną, gdy wyrok się zakończy.

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Veronicę D’Sauza, założycielkę marki Carcel, zaprowadziła w miejsce, gdzie zatrzymała spiralę pogłębiającej się nędzy, w którym żyła pewna część społeczeństwa.

Wszystko zaczęło się w 2014 roku, gdy Veronica mieszkała w Nairobi, w Kenii. Zaciekawiona, z jakich powodów kobiety odsiadują wyroki, postanowiła odwiedzić jedno tamtejszych więzień. Zamiast twardych kryminalistek, spotkała zwyczajne kobiety, które większość czasu spędzały na szyciu i dzierganiu. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, kobiety miały czas na pracę i odpowiednie narzędzie, jednak brakowało dobrych gatunkowo materiałów oraz projektów, ale przede wszystkim pozwolenia na sprzedaż wyprodukowanych rzeczy.

To doświadczenie przez wiele lat nie dawało spokoju naszej bohaterce. Wróciła do Kopenhagi, otoczona pięknem i prostotą Danii, postanowiła, że coś należy z tym zrobić.

W niektórych krajach, gdzie poziom ubóstwa i przestępstw utrzymuje się na wysokim poziomie, znajdują się również źródła wysokogatunkowych materiałów. Veronica postanowiła wykorzystać tę zależność i takim sposobem trafiła do Peru, które słynie z fantastycznej gatunkowo wełny z alpaki.

Dzięki współpracy z Krajowym Systemem Więziennictwa w Peru oraz linią produkcyjną, która znajdowała się już w więzieniu dla kobiet w Cuzco, pomysł stał się rzeczywistością.

Kobiety w więzieniu, w przeważającej części, to młode matki. Bardzo często spoczywa na nich piętno wyroku, a akceptacja społeczeństwa oraz znalezienie pracy po wyjściu z więzienia jest niemalże niemożliwa. Dzięki marce CARCEL i systemowi resocjalizacji otrzymują godziwe wynagrodzenie, które pozwala im an utrzymanie rodzin, czy posłanie dzieci do szkół. Jest to zupełnie nowe spojrzenie na filozofię Slow Fashion.

Carcel jednak nie idzie na kompromisy. Utrzymuje wysoką jakość, począwszy od projektu, przez materiały, a na wykonaniu kończąc. Obecnie pracuje nad nową kolekcją, która wykonana będzie z organicznego jedwabiu, a produkcją zajmą się więźniarki w Indiach.

Tekst: Kate Bee

Komentarze
Karcer po duńsku, czyli nowa definicja Slow Fashion
Oceń artykuł