Kampania „sprzyjającą płodności”, a może od razu legalny gwałt?

Wystraszona kobieta z ręką mężczyzny na ustach

Oczywiście projekt 500+ robi swoje i ma się dobrze, ale nie można osiadać na laurach. Ministerstwo Zdrowia szuka aktualnie chętnych do stworzenia kampanii, która ma „sprzyjać płodności”. Zostanie stworzony kalendarzyk, filmiki, ciekawostki. Gdyby jednak coś nie wyszło, przygotowaliśmy plan awaryjny.

Niby mówi się, że małe dziecko — mały kłopot, duże dziecko — duży kłopot. Jednak okazuje się, że jeszcze niepoczęte dziecko to największy kłopot, dlatego budżet przeznaczony na kampanię wspierającą płodność to prawie 3 mln złotych. Z całą pewnością znalazłoby się mnóstwo innych celów na przeznaczenie tych pieniędzy, a do prokreacji wystarczyłaby w niektórych przypadkach butelka wódki, ale cóż, jesteśmy bezsilni. W tej kwocie mieści się poruszenie całej strefy mediów: radia, telewizji oraz internetu. Do tego ostatniego przewidziane są akcje na portalach społecznościowych, filmy na YouTubie (tego nie możemy się doczekać najbardziej).

Jedyny punkt, który nie brzmi absurdalnie to ten, że w ramach programu, rząd da szpitalom pieniądze, które będą przeznaczone na pary starające się o potomstwo. Znając jednak praktykę, istnieje duża szansa, że z tym punktem coś nie wyjdzie i pieniądze wcale nie zostaną przekazane na powyższy cel.

Poza tym cała kampania będzie obejmowała dziesięć działań, które rozbudzą w sercach największych przeciwników posiadania potomstwa, chęć do zmontowania sobie własnego bobasa. Poradnik Jak zajść w ciążę?, kalendarzyk dni płodnych, a nawet ciekawostki z zakresu zdrowia prokreacyjnego. Można powiedzieć, że szykuje się materiał, którym będziemy mogli cieszyć dniami, a przede wszystkimi nocami.

Gdyby jednak coś nie wyszło, przygotowaliśmy plan awaryjny dla naszych polityków. Idąc za racjonalną stroną rozumowania rządu i próby wprowadzania mody na posiadanie dziecka, może po prostu należałoby zalegalizować gwałty i ustalić jakieś wynagrodzenia dla mężczyzn za ilość odbytych w ciągu doby stosunków. Potem trzeba byłoby tylko weryfikować, ile z nich zakończyło się faktycznym sukcesem. W końcu kobieta to nic innego jak maszynka do produkcji małych, słodkich bobasów. Najlepiej jedno za drugim jak z karabinu.

Komentarze
Kampania „sprzyjającą płodności”, a może od razu legalny gwałt?
Oceń artykuł