Jesteś gburem z rana? Nie twoja wina.

Kot z wkurzonym wyrazem pyska

Porannego nastroju „bez kija nie podchodź” prawdopodobnie doświadczył każdy z nas. Jeśli nie na samym sobie (zazdrościmy), to w trakcie interakcji z innymi, do których zdanie „I’m not a morning person”, pasuje jak ulał. Okazuje się, że poranna opryskliwość nie jest naszą winą.

Naukowcy z University of California twierdzą, że poranna zrzędliwość trwa zwykle od 5 do 20 minut. Po przeczytaniu tej informacji zaczęliśmy się zastanawiać, czy w takim razie na pewno wszystko z nami w porządku, ale na szczęście Alison G. dodała, że równie dobrze może trwać dłużej. Uff.

Fakt, że rano mamy ochotę wszystkich zabić, związany jest z tak zwaną fazą bezwładności snu, który jest przejściowym momentem następującym zaraz po przebudzeniu. Sam proces wybudzania się ze snu jest powolny. Może nam się wydawać, że działa to na zasadzie kliknięcia w przycisk ON, ale nic z tych rzeczy. Stąd rodzące się w nas negatywne emocje. Co więcej — najgorsze pod tym względem są poniedziałki.

Czy można jakoś przyspieszyć lub złagodzić fazę bezwładności snu? Można ją przyspieszyć, wypijając filiżankę kawy. Kofeina bardzo skutecznie przeciwdziała naszej porannej gburowatości. Złagodzić? Przede wszystkim, przychodząc do pracy nie zaczynać swoich obowiązków w panice i na pełnych obrotach. To tylko pogorszy sprawę. Należy dać sobie chwilę na oswojenie z poniedziałkową rzeczywistością: porozmawiać ze współpracownikami, przejrzeć poranną prasę. Oczywiście nie na zasadzie, że przychodzicie spóźnieni i jeszcze robicie sobie godzinę na przebudzenie. Ponadto, aby skrócić fazę bezwładności, należałoby nieco zadbać o siebie: więcej odpoczywać, lepiej sypiać — ale to przecież każdy z nas wie, tylko niekoniecznie praktykuje.

Mężczyna przechodzący z kubkiem kawy spotyka drugą osobę

Oceń artykuł