Ja, ty i… ktoś jeszcze. Poligamia: plan idealny czy koszmar?

Dwie dziewczyny i chłopak na jednym łóżku

Pewnie wielu z was zastanawiało się nie raz nad ideą związków poligamicznych. Na pierwszy rzut oka, związek w tak zwanym trójkącie brzmi, jak plan idealny, lecz czy na pewno?

Jakiś czas temu przedzierając się przez miliony netfliksowych propozycji, trafiłam na jedną, która szczególnie przykuła moją uwagę, a mianowicie: You, Me, Her. Spokojnie, nie mam zamiaru spojlerować. Zdradzę tylko, że serial opowiada o młodym małżeństwie, które po kilku latach wspólnego egzystowania, gdzieś gubi wzajemne pożądanie i namiętność. Chcąc odbudować uczucie, decydują się, by wpuścić do swojego dość idealnego życia jeszcze jedną osobę. Ta decyzja wywraca do góry nogami wszystko, co dotychczas znali. Być może produkcja nie należy do ambitnego kina, ale mimo wszystko skłania do myślenia, dlatego też postanowiłam trochę poszperać…

Czas odrobić zadanie domowe i dowiedzieć się co nieco więcej na ten temat. W naszym cudnym, pięknym, świeckim (choć nie do końca) państwie, prowadzonym przez lekko zacofaną partię rządzącą, nie do pomyślenia jest, by związek małżeński, czy jakikolwiek inny opierał się na więcej niż dwóch osobach, w dodatku nie bierze pod uwagę innego modelu rodziny, jak tego stworzonego przez kobietę i mężczyznę.

Niestety, brak akceptacji to nie tylko wina systemu, ale i całego społeczeństwa, które nie do końca odznacza się otwartością i zrozumieniem. Odbiegając lekko od tematu, w Polsce tylko 42 procent ankietowanych opowiedziało się za akceptacją związków homoseksualnych. Szczerze powiedziawszy, wypadamy dość słabo na tle naszych europejskich sąsiadów. W Hiszpanii, Niemczech czy Czechach liczba zwolenników przekracza 80 procent. Zważając na to, jak nasze społeczeństwo reaguje na tego typu tematy, aż strach poruszać temat poligamii.

Czytaj również: Czy warszawski singiel to cichy poligamista?

Poligamię podzielić można między innymi na poligynie czy poliandrię. Poligynia, czyli tak zwane wielożeństwo, a dokładniej związek małżeński mężczyzny z więcej niż jedną kobietą w tym samym czasie. Poliandria natomiast charakteryzuje się związkiem kobiety z wieloma mężczyznami. Istnieją kraje, gdzie taki system jest chlebem powszednim i nie jest niczym nadzwyczajnym, a raczej naturalnym stanem rzeczy.

W Polsce oraz innych krajach, gdzie poligamia nie jest legalna, związana z religią czy systemem wartości związki poligamiczne są raczej nieoficjalne i działają na zasadzie posiadania jednej żony i kochanki akceptowanej przez żonę. POLIGYANDRIA lub jak kto woli POLIAMORIA, czyli związek miłosno-seksualny kilku osób w jednym czasie, inaczej zwany jest także WIELOMIŁOŚCIĄ.

Poliamoryści zaprzeczają, iż seks jest głównym aspektem życia w takim typie związku. Przyzwyczajeni do związków monogamicznych lub do seryjnej monogamii, ciężko przychodzi nam pojmowanie tego dziwnego rodzaju miłości. Z łatwością można stwierdzić, że może to wynik nudy w łóżku, czy też dobry sposób zamiast zdrady. Partnerzy jasno ustalają zasady, że co prawda mogą mieć siebie na wyłączność, ale muszą być ze sobą szczerzy odnośnie zaangażowania w relacje z kimś innym. Mogą mieszkać wszyscy razem albo dzielić swój czas pomiędzy osobami z grupy.

Jak wiemy, w Polsce związki poligamiczne są zakazane i zgodnie z treścią art. 206 Kodeksu Karnego: kto zawiera małżeństwo, pomimo że pozostaje w związku małżeńskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Mężczyzna w Polsce może poślubić tylko jedną kobietę. Ponowne małżeństwo jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy pierwsza partnerka umrze lub gdy mężczyzna otrzyma prawomocny rozwód.

Podstawą każdego związku jest zaufanie szczerość i naturalne jest, że pojawiają się trudności, zazdrość, brak akceptacji, frustracje. Partnerzy oczekują od siebie wzajemnej uwagi. Jak w każdym związku, tym bardziej w związku poliamorycznym łatwo o zgrzyty. Wszystko wydaje się łatwe, zrozumiałe i nieskomplikowanie, lecz w życiu nie zawsze jest jak w filmie, szczególnie gdy pojawiają się kwestie takie jak: ślub, dzieci, czy funkcjonowanie w społeczeństwie.

Być może to wina zaniżonej samooceny, chęć udowodnienia czegoś samemu sobie. W mojej głowie pojawiło się mnóstwo pytań i wątpliwości. Czy staramy się na siłę być szczęśliwi? Czy korzystamy z nowych rozwiązań, tylko dlatego, że nam wolno? Jak kochać w takim związku i nie zwariować? Czego nam brakuje? Czy powinniśmy akceptować wszystko, co oferuje nam świat? Dokąd zmierza ten świat?

Tekst: Jagoda Ciesielska

Komentarze
Ja, ty i… ktoś jeszcze. Poligamia: plan idealny czy koszmar?
Oceń artykuł