Granica między upamiętnieniem a eksploatacją

Grzegorz Ciechowski, wybitny polski muzyk rockowy, lider zespołu Republika, autor tekstów kryjący się pod pseudonimem Ewa Omernik, znany był ze swojego negatywnego podejścia do komercyjnego wykorzystywania wizerunku. Nic więc dziwnego, że burzę wywołała najnowsza kampania polskiej marki Bytom wykorzystująca jego sylwetkę. Mimowolnym, podyktowanym współpracą rodziny zmarłego artysty z właścicielami firmy.

Czy warto jednak drzeć koty i szukać winnych? Cała kampania skupia się na istotnych postaciach polskiej kultury, takich jak np. aktor Zbigniew Cybulski, czy Marek Hłasko. Kolejne kolekcje są inspirowane stylem ubioru artystów. Ciechowski podobnie jak oni był powszechnie kopiowany przez zagorzałych fanów. Trendsetterski charakter skłonił markę do inspiracji właśnie nim, zamiast podobnie jak inne firmy skupiać się na zagranicznych trendach. Czy więc powinniśmy doceniać dobre intencje i polskość marki Bytom?

Już za życia muzyka, początkująca firma zajmująca się telefonią komórkową chciała nabyć prawa do piosenki „Telefony” Republiki. Ciechowski nie zgodził się, używając zwrotu „po moim trupie”. Stwierdzenie, że wydał tym samym zgodę na wykorzystanie swego wizerunku byłoby sporą nadinterpretacją. Z drugiej jednak strony, idąc adwokackim torem myślenia, słowo się rzekło. Muzyk nie żyje, trup jest, a więc hulaj dusza.

Artysta sam też nie chciał jednak forsować swoich ideałów i mówił o wyrażeniu zgody na wykorzystanie wizerunku w przypadku takiej, a nie innej woli rodziny, nie chcąc odmawiać im pieniędzy.

Stajemy więc przed częstym wyborem. Estetyka i upamiętnienie, czy komercja i żerowanie na twórcach?

Sam Obywatel G.C., zespół Ciechowskiego promowany był jako raczej ekskluzywny, stawiający na plastyczną oprawę, mówiło się nawet, że był dosłownie wszędzie. Ponownie podbił więc media i zdominował portale opiniotwórcze. Może więc minimalistyczna kampania, utrzymana w czerni i bieli spodobałaby się muzykowi? Może ponowna atencja zyskałaby jego aprobatę?

Bunt członków zespołu przeciw decyzji żony Ciechowskiego budzi pewne wątpliwości. Czy rzeczywiście chodzi jedynie o tę kampanię? Można by się zapewne doszukiwać głębszego sensu, czy dawnych sporów. Znowu chodzi wyłącznie o kasę?

Większy szum medialny powstał wokół samego konfliktu i afery, niż inicjatywy marki. Reklama rośnie w siłę, jednak czy całość wywoła pozytywne skutki? Z pewnością na markę Bytom już rzucili i dalej rzucać będą się wszyscy. By rozszarpać, bądź też zjeść ze smakiem.

Wydaje mi się jednak, że głosy jakie podnoszą się aktualnie, całe oburzenie i nagonka na markę nie jest tym, czego chciałby sam artysta.

Pytań jest więcej niż odpowiedzi. Może więc zamiast robić problemy cieszmy się, że dostępne będą po raz pierwszy koszulki z wizerunkiem Obywatela G.C.

 

Tekst | Dorota Iskrzyńska

Oceń artykuł