FASHION WEEK DZIEŃ 3 (14/11/2015)

14 listopada, dzień 3. FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Jednak dzisiaj trudno skupić się na ubraniach i modzie. Wciąż jesteśmy poruszeni i dotknięci wydarzeniami wczorajszej nocy, do których doszło w Paryżu – jakby nie było światowej stolicy mody. Łączymy się w bólu z tymi, których tragedia ta dotknęła osobiście.

Pomimo koszmarów ubiegłej nocy i nie pozostaje nam nic innego jak stawić czoła temu, co przyniesie dziś. Zapraszamy na relację z soboty w Łodzi.

VANDIS BY MICHAŁ ZIELIŃSKI

vandis

Laureat 2. edycji TVN-owskiej produkcji „Project Runway” zaprezentował po raz pierwszy swoja kolekcję poza programem. Dużo nagości, kobiecości, kilka męskich sylwetek. W całej kolekcji dominującym elementem były wzory geometryczne, mocno wycięte i wykrojone ubrania, a przy tym stalowe odcienie szarości, bieli i klasyczna czerń. Jak na razie opis kolekcji wydaje się dość przewidywalny i zaskakująco pochlebny. Znaleźliśmy jednak kilka znaczących niedociągnięć, które dość mocno zaważyły na całokształcie naszej opinii. Zamysł i idea kolekcji, stworzonej z myślą o silnych i pewnych siebie kobietach, które cienią sobie wyzwania, same w sobie były świetne. Problem pojawił się, kiedy przyszło co do czego i kolekcję trzeba było wykonać. Szeregi niedociągnięć, źle wykrojone formy i w niektórych momentach, chyba po prostu źle wykonane ubrania (za głębokie wycięcia, odsłaniające przy drobnym ruchu bieliznę, czy sukienka tak krótka, że nie zasłaniała nawet pośladków).

vandis

Cóż, nikt nie mówił, że bycie projektantem jest łatwe. Ba! Wszyscy nas uczą, że początki zawsze są ciężkie. Oby w przypadku marki Vandis i samego Michała ten, umówmy się, nieudany debiut nie zdominował jego kariery, a stał się jedynie zimnym prysznicem, który schłodził jego młode i jeszcze niedoświadczone ręce.

PS Podczas prezentacji kolekcji na wybiegu można było zobaczyć uczestników programu Top Model, ale przecież to było do przewidzenia, bo co jest w TVN, zostaje w TVN…

MALGRAU

malgrau1

Jedwabie, bawełny, wełny, strukturalne oraz plisowane materiały – taką wizję sezonu wiosna/lato 2016 zaprezentowała marka MALGRAU. Dryfowała ona między odcieniami błękitu i szarości, do złudzenia przypominających rozmywające się fale wzburzonego morza. To samo wspomnienie przywoływały farbowane materiały, lekko rozmyte, bardzo naturalne. Kolorystycznym akcentem była żółć, dyskretnie przemycona w kilku stylizacjach, jak chociażby na obszernej spódnicy wykonanej z postrzępionego, powycinanego jak bibuła materiału, czy na żółtych torebkach. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jakie formy przeważały w kolekcji. Było wszystkiego po trochu. Kilka swetrów, luźne koszule, sukienki o kroju litery A, szerokie spodnie ze zwiewnych materiałów, otulające w ruchu nogi modelek. Nas szczególnie zachwyciły właśnie spodnie, zarówno te luźne, jak i w stylu cygaretek.

malgrau

Nawiązując do muzyki z pokazu i cytując słowa jednej z piosenek „If it wasn’t for you I’ll be on my own”, pod czym podpisujemy się obiema rękami! Zdecydowanie to była kolekcja, w której każdy znajdzie coś dla siebie, a jeżeli się mylimy, to cóż, więcej będzie dla nas!

LA ROUE

la roue

LA ROUE to nowa marka, która skierowana jest (uwaga, teraz odkrywamy Amerykę) do kobiet „aktywnych, ambitnych, niezależnych, podkreślających swoją indywidualność, ale jednocześnie lubiących się zakochiwać… zwłaszcza w atrakcyjnych ubraniach”. Nie chcemy być ironiczni, ale chyba już to kiedyś gdzieś słyszeliśmy. Skupmy się jednak na odczuciach wizualnych, bo przecież tutaj chodzi o ubrania, a nie notki prasowe. W tym pokazie także podziwialiśmy biel, jeans i brudny, rozmyty błękit. Tym, co najbardziej przykuło naszą uwagę, była krótka sukienka o kroju litery A, wykonana z jeansowych falban. Takie proste, ale jakże efektowne! Miłość od pierwszego wejrzenia uderzyła nas także, kiedy na pokazie pokazała się kusa sukienka, do złudzenia przypominająca biała koszulę z długim rękawem. Tyle, że świetnie dopasowaną do ciała, ale nie przesadnie i wulgarnie obcisłą. Klasa i elegancja w jednym. Po raz kolejny potwierdza się powiedzenie „mniej znaczy więcej”. Prosty pomysł, świetne wykonanie – voilà, sukces murowany.

la roue

Nie zabrakło też propozycji dla bardziej odważnych. Tak oto można było podziwiać cekinowe spodnie rurki, czy cekinową bluzę. To chyba też jedna z nielicznych kolekcji, o ile nie jedyna, gdzie na wybiegu zaprezentowane zostały klasyczne jeansy – przecierane spodnie o kroju rurek, z zamkami na dole nogawek. Trzeba przyznać, że jak na świeżą markę, zapowiada się ona ciekawie i dość przyziemnie, w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Prawie zapomnieliśmy o jednym małym, radosnym i skaczącym po wybiegu szczególe… Jedna z modelek prezentujących kolekcję miała zapewne nie więcej niż 7 lat! Młodziutka gwiazda prowadziła finałowe przejście modelek i wyglądała jakby robiła to całe życie. Może właśnie widzieliśmy po raz pierwszy kolejną polską top modelkę na miarę Anji Rubik?

CAHA

caha

Co się stanie, kiedy połączymy ze sobą w kolekcji kolory: biały, czarny i czerwony? Odpowiedzi udzieliła marka CAHA. Owo połączenie to murowany sukces kolekcji eleganckiej, mocnej i stworzonej dla pań pewnych siebie. Do tego kroje opinające sylwetkę, krótkie sukienki wykończone frędzelkami. Współczesna kobieta sukcesu, femme fatale. Co prawda była to prezentacja kolekcji jesień/zima 2016, ale i tak znalazło się tam miejsce na zwiewne i wręcz pływające po wybiegu suknie, czy dość mocno wykrojone, np. na plecach, kreacje. Kolekcja niezwykle kobieca, tak zmysłowa i prosta, że chyba każda kobieta siędząca na widowni chociaż raz powiedziała: „Chciałabym to w swojej szafie!”. Oby w rzeczywistości obecny sezon okazał się tak zmysłowy i seksualny (nie mylić z wulgarnym!), jak widzi go marka CAHA.

caha

EBBY PORT/ FASHIONCLASH

ebby

Czas zacytować notki prasowe: „Komfort jest kluczowym słowem dla klientek – od gospodyń domowych, po muzyków i artystów”. Założymy się, że stworzenie kolekcji dla tak obszernej grupy społecznej nie należy do łatwych… Pewnie to dlatego na wybiegu było tak różnorodnie, momentami nawet przesadnie. Przede wszystkim, kiedy myślimy o tym pokazie, widzimy jedną spódniczkę. Niebieska, lekko przed kolano, z przewiązaniem w pasie. Wydaje się klasyczna, niewyróżniająca się z tłumu, ale kiedy dodamy, że materiał do złudzenia przypominał niebieskie worki na śmieci Jana Niezbędnego, to sytuacja nabiera innego wydźwięku. Jeżeli teraz spojrzymy na pierwsze zdanie tego opisu, z uwzględnieniem słowa „komfort”, to pojawia się (przynajmniej w naszym odczuciu) pewna niespójność. Możemy się oczywiście mylić i noszenie foliowej spódnicy ma przecież szansę okazać się niezwykle wygodne. Na resztę kolekcji złożyły się dość obszerne kreacje w naturalnych odcieniach, takich jak brązy, beże, zielenie i żółcie.

ebby1

Nie pojawiło się nic krzykliwego (poza wspomnianym kolorem niebieskim). Pod względem barw była to propozycja mocno stonowana. Spodobał nam się jednak jeden motyw – wysoko podciągnięte kolorowe skarpetki. Bycie Januszem na wakacjach, czy po prostu zwykłym Polakiem, który z zamiłowania nosi skarpety, wreszcie staje się modne!

WESOŁOWSKI

wesolowksi

Kolekcja na sezon s/s2016 stworzona została pod hasłem UNISEKS. Motyw przewodni i zarazem nazwa kolekcji „Pręgi” już dużo zdradza. Pojawiały się tam wszelkie formy pręgów – od frędzli i wycinanek, przez pasy luźno zwisającego materiału, po długie pasma włosów mocno ulizanych na twarzach modeli. W oczy rzucały się dość sztywne, techniczne materiały, ciekawe konstrukcje, formy przypominające odrobinę kimona i ciekawe połączenia kolorów, takie jak czerń przełamana pudrowym różem czy biel zaakcentowana detalami w odcieniu turkusu. Pojawiły się też połyskujące, skóropodobne materiały, z których wykonany został między innymi jeden płaszcz czy też kamizelka. Interesująca propozycja, na pewno bardzo odważna i inna. Zaprezentowana została na modelach męskich, ale jak sam projektant, Rafał Wesołowski, twierdzi, jest to kolekcja dla każdego, kto widzi w niej coś dla siebie. Płeć nie powinna być tu wyznacznikiem.

wesolowski

NATALIA JAROSZEWSKA

jaroszewska

Niech żyje stary poczciwy jeans. Tyle, że tym razem pojawił się on w roli głównej, jako przeważająca część spójnej kolekcji w stylu boho. Stary rockowy soundtrack w tle wprowadził nas jeszcze bardziej w klimat minionej epoki. Do tego stopnia, że pierwszym naszym skojarzeniem do tej kolekcji była wizja współczesnej Janis Joplin. Pojawiły się sukienki maxi, mini, falbany, bufiaste rękawy, zaznaczone talie i obszerne doły, materiały w kwiatowe, drobne printy, czy też romantyczne koronki. Zdecydowanie nie musimy owijać tu w bawełnę i stwierdzamy na wstępie, że była to jedna z najlepszych i najciekawszych kolekcji tej edycji. Chyba każdy był zaskoczony, jak bardzo można oczarować widownię znanym, poczciwym i oklepanym jeansem. Natalii Jaroszewskiej się to udało i efekt był powalający.

jaroszewska

Trzeba także odnotować dwa zaskakujące momenty pokazu – pierwszy, kiedy na wybiegu pojawiła się Miss Polski, Ewa Mielnicka oraz kiedy w trakcie finału usłyszeliśmy piosenkę Johnna Lennona „Imagine”, a w tle na ekranie pojawiła się słynna grafika z Wiażą Eiffla, będąca znakiem wsparcia dla pogrążonego w żałobie Paryża. Piękny gest ze strony projektantki, piękne ubrania, cudowna oprawa muzyczna. Wszystko było na TAK! My to kupiliśmy i już.

FINAŁ KONKURSU SEATA: WALERIA TOKARZEWSKA KARASZEWICZ

waleria

Jak uchwycić hiszpańskość połączoną z nadmorskim stylem, a do tego z designem i pomysłem zaczerpniętym z konkursu organizowanego przez markę samochodową? Wydaje się to bardzo skomplikowane i lekko niemożliwe, ale oglądając galę finałową konkursu SEAT-a i co za tym idzie pokaz zwyciężczyni Walerii Tokarzewskiej Karaszewicz, to można śmiało rzec, że to bułka z masłem. Zaprezentowane stylizacje nawiązywały do egzotycznej roślinności, słonecznych miasteczek położonych nad morzem śródziemnym, a przede wszystkim szkicowały obraz kobiety wielkomiejskiej, znającej swoją wartość i ceniącej dobry styl. Uwagę zwracała zróżnicowana gama kolorów – od pudrowych odcieni różu i beżu, poprzez limonkę i oliwkę, po czerń i biel. Sama projektantka wyznała, że szukała kolorów w przyrodzie, w krajobrazach.

waleria

Trzeba przyznać, że faktycznie można w niej odnaleźć hiszpańską florę, charakter i klimat. Groszki, kwiatki, aplikacje 3D, futra, falbanki, połyskujące materiały – można tu było znaleźć wszystko. Nas jednak najbardziej zaciekawiły gorsety nałożone na wierzch sukienek. Na niektórych nadrukowany był obraz „Narodziny Wenus”, na pozostałych widniały krajobrazy będące inspiracją projektantki. Musimy przyznać, że kolekcja zasłużenie wygrała, bo nas chociaż na krótką chwilę przeniosła do słonecznej Barcelony.

I tym gorącym i temperamentnym akcentem zakończyliśmy dzień 3. Przed nami jeszcze ostatni.Powoli dopada nas zmęczenie i zaczynamy coraz mocniej wierzyć w stwierdzenie, że ludzie mody nie jedzą, bo wierzcie nam lub nie, o jedzenie jest tu dużo trudniej niż o miejsce w pierwszym rzędzie.

Głodne wrażeń HIRO pozdrawia czytelników!

tekst | Sonia Niedbał

zdjęcia | materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Komentarze
FASHION WEEK DZIEŃ 3 (14/11/2015)
Oceń artykuł