FASHION WEEK DZIEŃ 1 (12/11/15)

Trzynasta edycja polskiego tygodnia mody wystartowała i przełamała stereotyp pechowej liczby. Zaczęło się gładko i oby tak dalej. Przejdźmy więc od razu do konkretów, czyli pokazów. Co oczy HIRO widziały…

MOMI-KO

momiko

Dzień po 11/11 to najlepszy moment na pokazanie militarnej kolekcji. Przypadek? Zapewne tak, bo motyw przewodni moro przełamano krystalicznie czystą bielą, a nawet akcentami w odcieniu soczystego różu. Najbardziej zaciekawił nas print. Ktoś pamięta jeszcze grę Mahjong? Na pewno projektantka, Monika Misiak-Kołsut, bo ewidentnie zainspirowała się kostkami do gry podczas tworzenia nadruku. Z kolei muzyka, a konkretnie jej początek, nieodzownie kojarzył nam się z dźwiękami nowoczesnej ulicy. Czyli gra, ulica i militarne formy, biel, zieleń, róż, a do tego zabawa warstwami i wariacje na temat materiałów i ich łączeń. Zapowiada się ciekawy sezon wiosna/lato 2016.

momiko

KHATEGAT

khatega

Croccsy na nogach, kolorowanki na ubraniach i białe buty, czyli obraz przedszkola dla dużych chłopców. A przynajmniej jego wizja, stworzona przez rodzinny zespół młodej marki (dwie siostry i mama). Zaciekawieni historią powstawania kolorowych nadruków na białych ubraniach, zapytaliśmy u samego źródła, skąd pomysł. – „Nadruki to inspiracja twórczością francuskiej rzeźbiarki Niki de Saint Phalle, przekształcone w szablony kolorowanek, później pokolorowanych przez dzieci z przedszkola. Inspiracją kolekcji był świat mężczyzn jako dużych dzieci i stąd też pomysł na włączenie dzieci w tworzenie nadruków. My same chyba nigdy byśmy tego tak nie wykonały” – opowiadała nam jedna z sióstr projektantek. To zdecydowanie propozycja dla odważnych mężczyzn, którzy lubią szokować i przełamywać stereotypy. Ta kolekcja jest jedną z kilku twarzy marki. Pokazuje ona artystyczną wizję mody, tworzoną zgodnie z ideą „sztuka dla sztuki”, ale znaleźć można również rzeczy bardziej użytkowe. – „Tworzymy też bardziej komercyjne kolekcje, bo chcemy utrzymywać się z mody, z tego, co kochamy robić” – doprecyzowała projektantka.

khategat

KLAUDIA MARKIEWICZ

klaudia

Zeszły sezon to inspiracja kultową grą GTA, Vice City. Tym razem przenosimy się z szalonych lat 80., by zgłębić tajniki „sztuki późnego modernizmu meksykańskiego i postmodernizmu”. Bodźcem do powstania kolekcji zatytułowanej „Tribute” były architektura, meble i budowle użytku codziennego z florą. Owocem tego połączenia jest zaskakująca linia ubrań, pełna intensywnych i krzykliwych barw, na pozór gryzących się ze sobą, zestawionych ciekawe i architektoniczne formy. Co najciekawsze dla nas, a właściwie dla naszych oczu, to wszechobecna kobiecość i delikatność kolekcji, pomimo bijącej od niej energii. Jednak nic nie przyciągnęło naszej uwagi tak bardzo, jak motywy krówek na różowym czy pomarańczowym materiale, stale przewijające się w całej kolekcji (z naszych obserwacji wynikło, że 10/16 sylwetek zawierało ten szalony, ale jednocześnie słodki print). Projektantka ewidentnie lubi szokować i przełamywać konwenanse: nadruki rodem z farmy, skarpetki zestawione z klapkami na koturnie, przeogromne swetry z grubej plecionki – liczba detali może wydawać się przytłaczająca jak na jeden wybieg. Nic bardziej mylnego. Klaudia Markiewicz stworzyła kolekcję, o której na pewno długo nie zapomnimy. Przyznamy się nawet w sekrecie, że już  marzymy o krowich koszulach na lato 2016. Taka drobna sugestia do projektantki, ale przecież nie chcemy się narzucać!

sylwia

ANNISS

annis

Klasyka kontra rockowy styl. Prawie jak kontrast między dobrem i złem. Seksowne skórzane sukienki i asymetryczne spódniczki, topy zamiast bluzek i płaszcze w opozycji do seksownych garniturów. To połączenia Matrixa i wyzwolonej kobiety pracującej XXI wieku w jednej kolekcji. Do tego heavymetalowa muzyka w tle i nierównomiernie chodzące po wybiegu modelki (każda w innym tempie, wyprzedające siebie i wnoszące w tę kilkuminutową prezentację ogromny ładunek energii). Nawet drobne potknięcie jednej z nich, czego efektem była (prawie) utrata buta, miało w sobie prawdziwą kobiecą grację i klasę. Teraz pozostaje nam tylko czekać, żeby wiosna nadeszła tak szybko, jak niektóre modelki na wybiegu mijały swoje koleżanki.

annis

LA METAMORPHOSE

metpaho

Vive la France! Niech żyje kobiecość, zwiewność i delikatność. Groszki, szpilki, obcisłe sukienki, koronki, kokardki, czerwone usta… Każda kobieta wie, że ten pakiet to niekończące się źródło seksapilu i wdzięku. Znamy to od zawsze, a przynajmniej od kilku sezonów wstecz, kiedy retro było jeszcze nowoczesne. Jednego szczegółu szczególnie nie możemy przeżyć – czarne niekryjące rajtuzy! O zgrozo, powinny być zakazane. Szczególnie wiosną i latem. Ale za to zakochaliśmy się z płaszczu do ziemi ze srebrno-złotej skóry węża. Coś pięknego i odważnego, czyli definicja ludzi HIRO.

la meta

jerzy1

Czas na gwoźdź programu, punkt kulminacyjny całego wieczoru, czyli JERZEGO ANTKOWIAKA. Został on tegorocznym laureatem Złotego Flaminga, a my przy okazji przenieśliśmy się w złoty okres Mody Polskiej, której twórcą był właśnie pan Jerzy. Kreacje na wybiegu, zarówno te noszone przez modeli i modelki, jak i te prezentowane na manekinach, przypomniały starszym i młodszym członkom widowni, dlaczego jest to postać tak bardzo istotna i zasłużona w naszym krajowym przemyśle modowym. Kunszt wykonania i ponadczasowość niektórych ubrań zrobiły wrażenie, a juz na pewno wzruszyły niejednego widza. Nieopisana była także radość  projektanta, który wyznał, że „warto kochać modę, warto robić modę i warto mieć 80 lat, żeby tę modę kochać”. Czy możemy stwierdzić, że mamy swojego krajowego Lagerfelda? W sumie, kto nam zabroni! Cudze chwalimy, swego nie znamy…

jerz1

CARLOS GIL

carlos

Lizboński akcent na polskiej scenie. Jeżeli tak wyglądają portugalskie ulice, to my chcemy znaleźć się tam NATYCHMIAST. Morska biel przełamana turkusem, brązem i cekinowymi wykończeniami, w odcieniach od lazuru wybrzeża po oceaniczne głębie. Zwiewne materiały, nowoczesne podejście do sylwetki „kobiety seksownej”, a przy tym ani nie przesadnie starodawnej ani zbyt wyzywającej. Głębokie wycięcia, dekolty, retro fale na włosach i okulary muchy. Można tak wychwalać projektanta bez końca. Paryska klasyka i kunszt wykonania na miarę Mediolanu – to chyba najlepsza definicja tego pokazu. Rozpływamy się…

carlos

A co przyniesie kolejny dzień? Czujemy, że ten piątek trzynastego daleki będzie od pechowego. Ale lepiej nic nie mówić i nie kusić losu. A was odsyłamy na Snapa (@hirostory) i Instagrama (@hiro_magazine) po informacje z pierwszej ręki i pierwszego rzędu. Relacja oczami i uszami HIRO codziennie przez cały Fashion Week Poland.

Łódź pozdrawia!

PS Z przykrością stwierdzamy, że przez problemy techniczne i zamieszanie z zaproszeniami ominął nas pierwszy pokaz dnia wczorajszego, czyli kolekcja Katarzyny Romańskiej. Powiadają, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. My troszkę żałujemy, bo znalezione zdjęcia z wybiegu utwierdzają nas w przekonaniu, że było na czym zawiesić oko.

tekst | Sonia Niedbał

zdjęcia | materiały FashionPhilosophy Fashion Week Poland

Komentarze
Oceń artykuł