Dlaczego jedzenie po alkoholu tak dobrze smakuje?

Kobieta siedząca przy stole pełnym jedzenia

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego po wypiciu alkoholu, nawet przeciętne jedzenie smakuje jak danie z uczty bogów? Naukowcy mają na ten temat kilka interesujących teorii.

Właściwie każdy zna to uczucie. Kilka lampek wina lub kufli piwa wystarczy, by aktywować wściekły głód. W takich chwilach nie rzucamy się jednak na dietetyczne sałatki czy wyrafinowane dania, lecz z chęcią sięgamy po pełne kalorii i tłuszczu pizze, frytki, kebaby i burgery. Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy wysnuli kilka teorii, które rzucają jaśniejsze światło na to, co dzieje się z naszym mózgiem, gdy do krwiobiegu dostanie się etanol.

W artykule, który ukazał się w 2017 roku w Nature Communications, naukowcy opisują jeden z eksperymentów przeprowadzanych na myszach. Odkryli oni, że alkohol podwyższa aktywność neuronów, które produkują peptyd AgRP odpowiedzialny za uczucie głodu. Każdemu z biorących udział w eksperymencie gryzoni kolejno przez 3 dni, które symulowały weekendowy cykl imprezowania, podawano alkohol odpowiadający dawce 1,5 butelki wina, którą wypiłby człowiek. Myszy pod wpływem alkoholu stawały się bardziej żarłoczne i zaczynały konsumować większe dawki karmy. Gdy sztucznie zablokowano w mózgach myszy neurony produkujące AgRP, nawet gdy podawano im alkohol, nie wykazywały one zwiększonego apetytu i zainteresowania jedzeniem.

Kolorowe zdjęcie jedzenia fast food - burger, ociekające sosem nachosy i warzywa podane na drewnianej desce na tle ściany z cegieł

Alkohol powoduje, że mózg wysyła głodowy sygnał alarmowy i nawet jeśli jesteśmy najedzeni, to kilka kropli etanolu wystarczy, że znów zapragniemy ruszyć na jedzeniowe łowy. Co znamienne, nawet jeśli najemy się do syta, dzięki alkoholowi nadal możemy odczuwać głód. Dzieje się tak dlatego, że wpływa on również na hormony. W 2001 roku przeprowadzono badania na małej grupie 7 mężczyzn i 7 kobiet, które dowiodły, że etanol wpływa na zmniejszenie produkcji leptyny. Hormon ten sprawia, że czujemy się zadowoleni z jedzenia i najedzeni. Jeśli jego poziom jest zbyt niski, nie możemy poczuć się w pełni usatysfakcjonowani z posiłku i nieustannie szukamy nowego źródła kalorii.

Niejednokrotnie pod wpływem alkoholu rzucamy się na jedzenie, które nie jest dla nas atrakcyjne na co dzień. Ociekające tłuszczem dania to klasyk alkoholowego maratonu. Mózgu pod wpływem alkoholu produkuje endogenne opioidy, które dają nam kopa krystalicznego szczęścia. Opioidy wpływają również na to, jak odbieramy teksturę jedzenia i paletę jego smaku. Dlaczego więc po alkoholu wybieramy słodkawe frytki lub pizzę, a nie surówkę? Prawdopodobnie, dlatego że opioidy powodują podwyższony apetyt na cukier, co udowodniono, badając szczury. Jemy bez umiaru też dzięki opioidom – dzięki nim czujemy szczęście, a jedząc i pijąc dalej, możemy ten stan podtrzymywać, do czego dąży mózg.

Pijąc alkohol, sprawiamy więc, że nasz romans z jedzeniem staje się naprawdę trudny. Przede wszystkim jemy więcej, nie czujemy się kompletnie najedzeni nawet przy przejedzeniu i chętnie sięgamy po niezdrowe produkty. Warto więc przed kolejnym alkoholowym weekendem uruchomić zdrowy rozsądek i powstrzymać na wodzy swe nie do końca prawdziwe żądze.

Tekst: Sylwia Schwarz

Komentarze
Dlaczego jedzenie po alkoholu tak dobrze smakuje?
Oceń artykuł