„Daj chłopaka, nie Polaka” – mówią Polki i randkują z obcokrajowcami

Para na randce przy stoliku w kawiarni

Przyjaciółki z zagranicznymi chłopakami nie mogą się ich nachwalić, a ty od zawsze randkująca wyłącznie z produktem krajowym nie do końca rozumiesz te zachwyty. Facet to facet – myślisz sobie –  i przechodzisz do porządku dziennego nad faktem, że koleś obok którego budzisz się co rano średnio przypomina ideał wymyślony z koleżankami we wczesnej podstawówce. Czasem zadajesz sobie tylko pytanie: co jest nie tak z polskimi kolesiami?

Teoretycznie nie pokutuje już u nas mit starej panny, a nawet jeśli krzywo spogląda się na singielki, to raczej na te z trójką z przodu. Przedział 21-25 to jednak etap, kiedy zwykle ma się już na koncie przynajmniej jeden poważny związek, parę przelotnych romansów i kilkanaście randek w folderze „fatal error”. Przychodzi więc nieformalny czas na znalezienie „męża”. Niekoniecznie tego od białej sukni, wystarczy ktoś, z kim za 10 lat będziemy miały jeszcze o czym rozmawiać. Wyposażone w żelazne rady naszych babć, matek i starszych sióstr („odpisuj raz na parę godzin”, „chwal go, kiedy tego potrzebuje”) wyruszamy w miasto albo odpalamy Tindera i zaczynamy  poszukiwania. Z każdym kolejnym kandydatem uszczuplując listę wymagań.

Para młoda, kobieta w sukni ślubnej, mężczyzna w garniturze

W imię spłaszczania wygórowanych oczekiwań zaciskasz zęby, kiedy dowiadujesz się, że twój luby followuje Korwina Krula, jego żarty zlewasz, licząc, że brak reakcji zniechęci go do ich opowiadania, a na „męskie wyjścia” nie próbujesz się wpraszać. Zyskujesz dzięki temu miano dziewczyny idealnej, a prawda jest taka, że żadna siła nie zmusi cię do spędzania wieczoru w towarzystwie jego kolegów. Chciałabyś się pocieszać tym, że ten twój Tomek to chociaż przystojniak, jest rewelacyjny w łóżku i zawsze macie o czym pogadać, tylko że właściwie to mocno średnio.

Znajomy Francuz zapytał mnie kiedyś, jak to możliwe, że bardzo ładne w jego mniemaniu Polki wiążą się zupełnie przeciętnymi mężczyznami. Nie czekając na odpowiedź, skonstatował, że Polacy pewnie są bardzo umiejętni w uwodzeniu kobiet, po czym posmutniał i stwierdził, że musi podpytać polskich chłopców o parę rad. Nie przyszło mu do głowy, że po prostu kiepsko u nas z alternatywą. A polska płeć piękna w większości dopasowuje się do warunków zastanych. Słowem: bierze, co jest.

Hania, studentka kulturoznawstwa, nie kupuje tego status quo. Od 2 lat związana z Holendrem, bez ogródek przyznaje, że z Polakami umawiać się już nie zamierza. – Polscy kolesie? Nigdy więcej! Przeciętni ładni, przeciętnie ciekawi, a złośliwie docinają, jak przytyjesz 3kg albo nie zrobisz paznokci na imprezę. Jedyne w czym są dobrzy, to we wpędzaniu w kompleksy – dodaje.

Swoje trzy grosze dorzuca też Ala, polonistka, której chłopak jest wprawdzie warszawiakiem, ale pół życia spędził w Wielkiej Brytanii. – Bardzo łatwo jest ich urazić, wjechać na ambicję, podkopać poczucie własnej wartości. Ciągle muszą coś sobie i innym udowodniać. Gadają tylko o pracy i furach. Męczące. No i strzelają fochy primadonny, wynikające z braku dystansu do czegokolwiek – tłumaczy.

O obcokrajowcach krążą z kolei legendy. Szczególnie o tych, którzy do Warszawy przyjeżdżają na weekend, nocują w dobrym hotelu i szukają przewodnika po stolicy. Wyłącznie płci żeńskiej i zwykle po 22. Joasia, absolwentka prawa, na takie randki nigdy się nie skusiła, ale od kilku lat w dłuższe relacje wchodzi wyłącznie z mężczyznami z obcym paszportem.

 – Cudowne w nich jest to, że zawsze jesteś dla nich najpiękniejsza – wybucha śmiechem. Szczegółowo wykłada mi też swoją teorię, dlaczego jej zdaniem tak jest. – Na zachodzie Europy kolesie są bardziej zadbani. Jak ci tu przyjedzie jakiś Michel, który u siebie uchodzi za przeciętniaka, to jest w siódmym niebie, że jakaś spoko laska, a Polki są jednak naprawdę ładne, chce z nim pójść na piwo. Kwestia perspektywy – dopowiada.

Chłopak z tatuażem i w kapeluszu całuje dziewczynę w koszuli w kratę

Ostatecznie mentalny exodus młodych, wykształconych Polek w stronę mieszanych związków wynika z banalnych przyczyn. Zmęczone dopasowywaniem się do wyobrażeń o „wartościowej dziewczynie”, wolą facetów, przy których nie zastanawiają się nad każdym słowem. Nie czują się oceniane i nie stresują się, że jakiś Witek powie o nich po randce, że na jedną noc, to fajna, ale jako dziewczyna? Zbyt pyskata, dominująca, a do tego puszczalska, bo przecież nocowała u niego już na pierwszym spotkaniu.

Coraz bardziej samodzielne i niezależne polskie dziewczyny nie potrzebują już mieć w facetach faktycznych opiekunów. Polacy wprawdzie uczą się partnerstwa, ale na raty i z doskoku. Ciągle świdrują im z tyłu głowy wbijane przez matki (!) bon moty o tym, co powinnyśmy, a czego nie. W zagranicznych chłopcach, jak przyznają moje rozmówczynie, jest więcej luzu i mniej projektowania rzeczywistości. „Only Jesus can judge us” – słyszę od uroczego Francuza ateisty pod koniec naszego piwa.

Tekst: Paulina Kaczmarczyk

 

Komentarze
„Daj chłopaka, nie Polaka” – mówią Polki i randkują z obcokrajowcami
4.1 (81.01%) 119