Czyste ręce i sumienie: „Nieznajoma dziewczyna” [RECENZJA]

Lekarka w niebieskim swetrze rozmawiająca przez telefon

Wyobraź sobie, że późnym wieczorem słyszysz dzwonek do drzwi. Otworzyłbyś? Przed takim dylematem stanęła główna bohaterka „Nieznajomej dziewczyny”, która jedną decyzją zdefiniowała swoje późniejsze życie.

Doświadczony duet reżyserski, bracia Dardenne, tym razem wciąga widzów w małą, psychologiczną grę. Młoda lekarka (Adèle Haenel), próbując przekonać stażystę do swoich racji, zabrania mu otwarcia drzwi do kliniki. Tłumacząc się dbaniem o zdrowie psychiczne i szanowaniem swojego czasu, odmawia przyjęcia pacjenta po godzinach pracy. Zdruzgotany chłopak (Olivier Bonnaud) po reprymendzie wychodzi z kliniki. Następnego dnia okazuje się, że zamknięte drzwi mogły doprowadzić do śmierci czarnoskórej dziewczyny, której ciało znaleziono niedaleko przychodni. Brzmi to jak prosty scenariusz, w którym powoli zaczynamy wybierać swoją stronę. Tylko od nas zależy, czy przez resztę filmu będziemy kibicować ambitnej Jenny czy młodemu Julienowi.

Jenny Davin, targana wyrzutami sumienia przez śmierć dziewczyny, zaczyna poszukiwania tożsamości dziewczyny na własną rękę. Momentami wręcz obsesyjnie próbuje stłumić wyrzuty sumienia i naiwnie walczy o sprawiedliwość, wychodząc daleko poza rolę lekarza. Ale nie tylko nieznajoma dziewczyna ma w tym obrazie odzyskać tożsamość. Tak naprawdę każdy z bohaterów filmu powoli odkrywa samego siebie na nowo, pokazuje ukryte sekrety i stara się stworzyć swoje własne „ja”.

Niezwykle estetyczny i spokojny obraz wykreowany przez braci Dardenne to doskonałe tło do przedstawienia tej historii. „Nieznajoma dziewczyna” to głównie dowód na współczesny wymiar podziałów społecznych i dylematów, przed którymi stają nie tylko lekarze. Czyste, proste ujęcia, sprawiają, że film ogląda się z przyjemnością. Przedstawiony świat w swojej prostocie wydaje się wręcz nierealny. 

Tekst: Katarzyna Jaworska

Komentarze
Czyste ręce i sumienie: „Nieznajoma dziewczyna” [RECENZJA]
5 (100%) 1