Czy Hugh Hefner był romantykiem?

Czarno-białe zdjęcie przedstawiające mężczyznę w otoczeniu kobiet

Jestem bardzo romantyczny. Jestem gościem po dwóch małżeństwach. Wciąż chcę się związać. Jeżeli nikt nie jest w stanie złamać Ci już serca, to znaczy, że nie żyjesz.

Pamiętam dokładnie ten dzień. Był 28 września 2018 roku. Wysiadłam na lotnisku po prawie 3-godzinnym locie i pierwsza rzecz, jaka we mnie uderzyła, zaraz po jesiennym słońcu w Polsce to informacja: Hugh Hefner nie żyje. Jak to? Jeszcze 3 dni wcześniej szłam angielską ulicą z moją przyjaciółką i zastanawiałam się, że w zestawieniu ludzi nieśmiertelnych Hefner byłby w pierwszej trójce.

Śmierć do dostatecznie dziwny temat, by o nim na okrągło rozprawiać. Każdego dnia umiera xxx ludzi. Giną w wypadkach, umierają z powodu choroby, ze starości. Niektórzy możliwe przedawkowują jakieś cukierki. Umierają ludzie, których spotykasz w tramwaju, i którzy sprzedają Ci chleb w piekarni. Umierają Ci, których albumy masz na półce. Lub twórcy twoich ulubionych magazynów.

Tak było z Hefnerem. Nie jestem pewna czy wszystko, co robił, jest akceptowalne, choć czytając wywiady, miało się wrażenie, że to on jest poruszony twoim zdziwieniem jego stylem życia. Nigdy na odwrót. Bo co myślisz, słysząc Hugh Hefner? Ja wiem. Myślisz: jeden wielki dom rozpusty.

Czarno-białe zdjęcie przedstawiające mężczyznę w otoczeniu kobiet

Dużo pięknych kobiet, dużo burbonu, dużo kubańskich cygar i jedna wielka zabawa. Ja w takim razie odbiję piłeczkę i rzeknę: to było tylko następstwo. Gdy jesteś dość racjonalnym człowiekiem, to wiesz, że zaraz obok Hefa, drugie słowo to cholernie dobry magazyn i dobrze spełnione marzenia.

Gdy tworzyłam ten artykuł, nieustanie obok mnie leżało wydanie Playboya, na którym to Hugh jest na okładce, paląc drewnianą fajkę. Patrzył na mnie z pierwszej strony niczym młody bóg, w czarnym garniturze, z drewnianą fajką i całą swoją charyzmą i elegancją. Tytuł tegoż numeru z listopada 2017 brzmiał po prostu: Numer o człowieku, który zmienił męski punkt widzenia. Tak naprawdę pisząc o nim, nie chciałam powielać schematów, cytować, wystawiać gościa na piedestał. Po prostu gdzieś rok temu czytając ten spory zbiór wywiadów, uderzyło mnie jedno zdanie. Czy Hugh Hefner był romantykiem?

Mężczyzna siedzący na łóżku

Musiał być. I to w wielu aspektach. Pierwsza wizja tego człowieka w tym kontekście objawia się już, w jednym z jego najsłynniejszych zdań: Nie da się zrobić dobrego magazynu za 3600$. Ja tego nie wiedziałem. I tego dokonałem!

Dla ułatwienia zacytuję 4 ulubione wypowiedzi Hefnera, w których niejednokrotnie powtarza o swoim niejakim romantyzmie:

Na pytanie dziennikarza, czy jest marzycielem:

1. Jestem romantykiem i marzycielem bez wątpienia! Stworzyłem Playboya absolutnie z niczego…

Wracając do różnych rad dotyczących szczęśliwego życia, ważne jest, by być w dobrym związku. Kluczem prawdziwie dobrego związku jest słuchanie i rozmawianie. To naprawdę sprawia,że życie jest szczęśliwsze.

2. Ja jestem bardzo romantyczny. Jestem gościem po dwóch małżeństwach. Wciąż chcę się związać. Jeżeli nikt nie jest w stanie złamać Ci już serca, to znaczy,że nie żyjesz.

Złamał ktoś Panu serce?

3. Mojej pierwszej żonie. Z Mille chodziliśmy razem do szkoły, zaręczyliśmy się i planowaliśmy pobrać. Tuż przed ślubem miała romans. To było zdecydowanie najgorsze i najbardziej dramatyczne doświadczenie w moim życiu.

Jeżeli zagłębić się bardziej na ten temat, sam Hugh przyznał, że poczekał z pierwszym razem do ślubu. Obalając delikatnie romantyzm, dodał także, że nigdy nie zdradził, żadnej ze swoich żon. Odejmując małżeństwu, czyli dwa rozwody liczba jego partnerek seksualnych osiąga niemal tysiąc kobiet!

Pozwalając sobie wyrwać parę cytatów z przestrzeni papierowej i internetu, tworzy się jedna właściwa odpowiedź. Hefner to niejako bóg. Twórca Playboy Magazine i człowiek, który zrewolucjonizował patrzenie na seks. Zaczął o nim głośno mówić, stworzył pismo, które raz na zawsze zmieniło nie tylko myślenie, ale także przestrzeń dziennikarzy. Przede wszystkim był gościem z totalną klasą. Oczywiście, nie żeby zachwycać się jego Playboy Mansion, dzikimi akcjami, pochwale niebieskich tabletek, o których notorycznie wspominał w wywiadach. Mój osobisty szacunek zdobył za to, że totalnie żył tak jak chciał. W swoim zepsutym świecie, który sam sobie stworzył, był nie tylko rewolucjonistą i buntownikiem. Człowiekiem, który z paroma drobnymi w kieszeni stworzył legendę. Był kimś, kto otoczony pół życia blond kociakami, potrafi usiąść i przyznać ej ty, wiem, że marzysz o moim życiu. Sam sobie zazdroszczę. Każdy facet na tej planecie mi zazdrości. Mam wszystko. Po obejrzeniu dostatecznie dużej ilości wywiadów i przeczytaniu tekstów tworzy się obraz nie tylko seksualnego rewolucjonisty, ale także… A zresztą, zebrałam to jedno. I wiem, że Hugh by się pod tym podpisał. Taki był.

Mężczyzna z fajką

Dziennie dostaje setki maili i zdjęć od najpiękniejszych kobiet świata. Seks jest wspaniały. Żyje niebanalnie. Jednak wiedz jedno: w tym całym chaosie i wszystkich dziwnych legendach na mój temat, czy posiadłości Playboya i moich najbardziej kosmicznych i wulgarnych pomysłach nigdy nie straciłem klasy. Miałem dwa małżeństwa. Nigdy, będąc z którąś z moich żon, nie zdradziłem jej. Sam na wszystko zapracowałem, ciężko harując. Każda z moich żon jest moją przyjaciółką i dla każdej znajdę czas by móc zjeść obiad, porozmawiać i troszczyć się o dzieci. Bo taki powinien być prawdziwy mężczyzna. Styl mojego życia odbiega od wszelakich norm. Dla wielu jest chory, dla wierzących jest grzechem. Nie dbam o to. Pytasz dlaczego? Bo mam szacunek. I miałem do każdej z moich żon. Troszczyłem się o nie. Po prostu nie do końca rozumiałem, że instytucja małżeństwa nie jest dla mnie. I możliwe, że nigdy nie będzie.

Nigdy nie zamknąłem się na miłość. Bo seks to seks. Miłość jest ważna. Jesteś młody i chcesz mieć wszystkie najlepsze laski świata. Tak naprawdę, nie ma nic lepszego, niż dziewczyna, która robi Ci COŚ z sercem. Którą możesz zaprosić na dobrego drinka i kolacje. Z którą porozmawiasz o tym, jak genialne są dzieła Picasso, jak dziwne i ciekawe teorie miał Nietzsche. Z którą posłuchasz jazzu, wypijesz whisky. I choć wszystko jest, jak jedna wielka gra wstępna, to najbardziej seksowny jest umysł. Jako twórca Playboya i ktoś, kto do końca będzie Ci się kojarzył z tym, co zakazane i zepsute powiem Ci jedno: Nigdy nie zapominaj o miłości. Jest milion pięknych dziewcząt. I wszystkie je chciałoby się mieć. Powtarzam to po raz kolejny. Robiłem różne dziwne rzeczy. I pewnie będę je robił.

Byłem nawet w związku z 4 kobietami na raz. Rozumiesz, mam już swoje lata, odbija mi. Nigdy jednak nie zapomniałem o jednym. O uczuciach. Miej serce. Jeżeli przestaniesz czuć cokolwiek i nikt już nie wzbudzi w tobie emocji, to umierasz. Byłem zakochany. I będę, jeszcze pewnie będę. Jesteśmy mężczyznami, ale tylko dzieciak boi się przyznać, że nigdy nie cierpiał, nigdy nie płakał i nigdy nie kochał szalenie. Jeżeli potrafisz poderwać i zachowywać się jak macho, musisz potrafić być szarmancki, być przyjacielem, doradcą, dobrym ojcem i opiekunem. Umieć przygotować kolacje i być tak samo dobrym partnerem w łóżku, jak i w całym życiu.

Mężczyzna w szlafroku z butelką wina i kobieta z papierosem obok
Mówię Ci to ja. Twórca Playboya. A teraz zadbaj o swoją kobietę. I bądź romantykiem. Bo to jest totalnie seksowne! P.S. Nie warto szukać sensacji w nagich ciałach. Poszukajmy jej w tekstach! Wiecie, o czym mowa 🙂

Tekst: Marta Duszyńska

Zobacz także: Jak wyglądają Króliczki Playboya trzydzieści lat później?

Komentarze
Czy Hugh Hefner był romantykiem?
Oceń artykuł