Czego możemy nauczyć się od Gabrielle Chanel?

Kobieta leżąca na łóżku przeglądająca książkę

Coco Chanel nigdy nie wyszła za mąż. Oficjalnie zwracano się do niej Mademoiselle. Coco powiedziała kiedyś, że poślubiła dom mody, czyli zawiązała małżeńską więź ze swoją pasją, ze swoją pracą, rzeczywiście kochała to co robiła, to była jej wielka miłość!

Skąd wziął się przydomek Coco? Gabrielle występowała pod tym pseudonimem śpiewając na początku swojej kariery w kabarecie piosenkę Qui qu’a vu Coco. Mówił tak do niej również pieszczotliwie ojciec i jej liczni kochankowie.

Zwierzęciem, które jej odpowiada, jest lew. Tłumaczy to jej odważny, buntowniczy i silny charakter. Dzięki tym cechom oraz jej sumienności w dążeniu do celu stała się niezaprzeczalną ikoną stylu. Jednak jak mawiała: elegancja nie jest możliwa bez perfum.

Twierdziła, że: kobieta, która nie ma swoich ulubionych perfum, jest jak kobieta bez przyszłości. Coco, zapytana – na które miejsca ciała kobieta powinna aplikować perfumy? – odpowiedziała: wszędzie tam, gdzie chciałaby być całowana. Perfumy to niewidoczny, niezapomniany i jedyny w swoim rodzaju dodatek w sferze mody, który zapowiada przybycie kobiety i wciąż jeszcze pobrzmiewa, gdy już odeszła. Kiedy ona zostawiała gdzieś swoją marynarkę, to każdy wiedział, że to jej. Tak wiele możemy poczuć, zauważyć, samym zmysłem powonienia. Można utracić tę zdolność, przebywając wśród ludzi, którzy się nie myją. Więc jeśli chce się ją zachować, trzeba zadawać się z odpowiednimi ludźmi – dodała Coco.

Chanel No. 5 to legendarny zapach, który ustanowił nowe reguły w tradycyjnym perfumiarstwie. Od momentu wprowadzenia na rynek aż po dziś dzień są jednymi z najlepiej sprzedających się perfum na świecie. Inspiracją została przez przypadek Marilyn Monroe, która zapytana w czym śpi, odpowiedziała, iż do łóżka zakłada tylko kilka kropel No. 5, ponieważ nie chciała się przyznać, że śpi nago.

Już 1 września tego roku, po 15 latach, na sklepowych półkach zadebiutuje najnowszy oraz czego jesteśmy pewni, najważniejszy zapach Chanel, o nazwie Gabrielle! To było prawdziwe imię Coco. Kreator Olivier Polge myśląc o niej wyobraził sobie kwiat marzenie, taki, który nie istnieje, wyjątkowy. Dom mody Chanel otwiera nowy rozdział w swojej historii. Twarzą kampanii reklamowej jest Kristen Stewart.

Wolna i zdeterminowana – taka była. Gabrielle Chanel ma za zadanie wydobyć wewnętrzny blask każdej kobiety. Kompozycja to akordy białych kwiatów: kwiat pomarańczy wnosi do zapachu świeżość, jaśmin egzotyczny nadaje im intensywności, ylang-ylang obdarza promiennością, a tuberoza z ogrodów w Grasse odpowiada za aksamitność i kremowy aromat.

Nowy jest również i flakon, nad którym przez 5 ostatnich lat pracowała szefowa projektów graficznych marki Chanel, czyli Sylvie Legastelois. Wykonany został z bardzo cienko szlifowanego szkła. Mimo, że zgodnie z trendami obowiązującymi na rynku, im coś jest bardziej masywne tym jednocześnie wartościowsze, projektantka poszła zupełnie w drugą stronę.

Ponieważ, jak mawiała Gabrielle: luksus to to, czego nie widać. Poprzez to, że flakon jest tak cienki, możemy niemal usłyszeć ten zapach. Butelka przypomina klejnot, choć jest prosta w swej strukturze, błyszczy w nieokreślonym srebrno-złotym kolorze tzw. lame. Zapach będzie dostępny jako 50 i 100 mililitrów wody perfumowanej. Jego wartość jest dopasowana do jakości, ponieważ marka Chanel używa tylko naturalnych składników. Obejrzyjcie koniecznie Gabrielle, the Pursuit of Passion – Inside CHANEL!

Tekst: Magdalena Stasiuk

Komentarze
Czego możemy nauczyć się od Gabrielle Chanel?
Oceń artykuł