Czasami czuję się jak odzieżowy błazen: 5 pytań do Tomasza Armady

Trzy projekty Tomasza Armady

Gdy rozmawialiśmy z nim na początku tego roku, bezprecedensowo rzucił stwierdzeniem, że jego ubrania to nie żadne „kreacje”, tylko szmaty. Dzisiaj, przy okazji pojawienia się jego najnowszej Konfekcji, prezentujemy zdjęcia przedstawiające projekty i zadajemy projektantowi 5 szybkich pytań.

14 września 2018 Tomasz Armada – projektant, członek Domu Mody Limanka, zaprezentował swoją najnowszą konfekcję w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi w ramach festiwalu Festiwal Łódź Czterech Kultur. Myśl, która przyświecała temu niecodziennemu pokazowi, czy raczej kolekcji-performansie to Niech żyje wolność i swoboda. Właśnie od tej myśli postanowiliśmy zacząć rozmowę z Tomaszem.

Niech żyje wolność i swoboda – taki był jeden z motywów przewodnich towarzyszących premierze Twojej najnowszej konfekcji. Co Ciebie najbardziej wkurza w naszym społeczeństwie?

Problem z naszym społeczeństwem jest taki, że ono nie istnieje. Według mnie społeczeństwo zaczyna się wtedy, gdy ludzie potrafią pomyśleć o czymś więcej niż o jednostkowych interesach. Osoby zamieszkujące nasz kraj często nie łączy nic poza wspólnym obszarem życia. Najbardziej wkurza mnie to, że coraz więcej nas dzielni niż łączy. Każdy z nas ma osiągnąć sukces, o innych myślimy tylko jako o przeszkodach, wrogach, oszustach i złodziejach. Jedni krytykują i naśmiewają się z powiązań innych- ze wspólnego wyznania, wspólnych wartości, historii, kultury niskiej lub wysokiej, często nie oferując nic w zamian poza pustym śmiechem – sieć powiązań międzyludzkich coraz bardziej się rozłącza.

Czytaj również: Tomasz Armada – Moje ubrania to nie żadne „kreacje”, tylko szmaty

Czym poza tym jest inspirowana Twoja konfekcja?

Najważniejszą inspiracją była dla mnie codzienność i to jak jestem odbierany. Czasami czuję się jak odzieżowy błazen. Mógłbym wydać sagę z inwektywami, porównaniami, opisami, jakie codziennie słyszę na temat swojego ubioru i wyglądu. W mojej kolekcji chciałem to wszystko podkręcić, skupić się na stereotypach. Moją intencją było, ukazanie przerysowanej wersji tego, czym dla mnie jest prawdziwie polska moda uliczna. Najbardziej inspirujący był dla mnie styl starszych pań z Łodzi, a także wszystkich tych osób którym, niby, najmniej zależy na wyglądaniu. Kocham to, jak ludzie w Polsce stroją się się do kościoła, na imprezy okolicznościowe, a przede wszystkim na wesele. W moim moodboardzie były polskie oczepiny i przebieranki weselników podczas zabawy weselnej pt.: Rewia mody.

W rolę modeli wcielili się nie tylko członkowie Domu Mody Limanka, ale także między innymi zespół SIKSA, czy Bella Ćwir. Jak się Wam współpracowało?

Do moich projektów staram się zapraszać osoby, z którymi najłatwiej jest mi się porozumieć, których styl podziwiam i czuję. Dlatego moje ubrania prezentowali moi współlokatorzy, dobrzy znajomi i przyjaciele z zespołu Siksa. Backstage moich pokazów to zawsze ciekawe sytuacje. Moi modele razem ze mną obsługują na backstage’u drona, jedzą pizzę lub czipsy gotowi do wyjścia, czasami sami sobie coś domalowują do make-upu, biegają porozbierani, dobierając sobie coś do stylizacji itd. Tym razem było trochę inaczej, bo to pierwsze wydarzenie produkowane od zera przeze mnie- nie miałem okazji pogadać i spędzić czasu z modelami i do dziś czuję ogromny niedosyt, bo zaprosiłem wiele ciekawych osobowości.

Każdy projekt z Twojej kolekcji wydaje się być osobną historią – czy któraś z nich jest dla Ciebie szczególnie ważna?

Każde ubranie jest dla mnie ważne, dla niektórych z nich poświęcam tygodnie swojego życia. Jednak szczególnie bliska jest mi puchówka śmieciówka – bo wszyłem w nią rzeczy zbierane od momentu rozpoczęcia nauki szycia. Przez przezroczystą folię można oglądać wypełnienie kurtki, które składa się ze skrawków każdego z moich poprzednich projektów, pamiątki z wydarzeń, w których brałem udział, a nawet skarpety, w które byłem ubrany podczas szycia tego ubrania.

Skoro sam pokaz był safari przez Łódzką Dzicz, to podaj nam 5 miejscówek, której z tej dziczy polecasz?

  • Dom Mody Limanka – nasze mieszkanie, co pewien czas zmieniane w galerie sztuki, ruderę, salę koncertową, ekskluzywny vintage shop, czy świątynię ezoteryczną, gdzie wróży się z Instagrama, tarota lub pieniędzy.
  • Vive Profit – Niciarniana/Piłsudskiego- ogromne centrum lumpeksowe w Łodzi, dla ludzi którym nie chce się grzebać w koszach szmat. W tym centrum można znaleźć min.: takie działy jak odzież bawarska, wojskowa. A w czwartki można kupować na torby.
  • Bałucki Rynek – awokado po 1,5 zł, warzywa sprzedawane wprost z pola, kiszonki od Iwonki, gruzińskie wypieki oraz pchli targ Ceglana, na którym Łodzianie sprzedają swoje ubrania i pierdoły.
  • Bar Aniuta przy Placu Wolności, prowadzony przez Polaków z Kazachstanu. Szczególnie polecam pierogi-warkoczyki ze szpinakiem.
  • Ulica Wschodnia – kilkanaście lumpeksów, śpieszcie się, bo są kolejno zamykane- mój ulubiony Ciuchy zachodnie u Ewy na Wschodniej.

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcia: Dawid Furkot / Oświecony-Kursy Fotograficzne
Włosy: Fryzjernia B&S
Makijaż: Joachim Make up

Komentarze
Czasami czuję się jak odzieżowy błazen: 5 pytań do Tomasza Armady
Oceń artykuł