Ćpuńskie krajobrazy: filmy z narkotykami w roli głównej

Mężczyzna siedzący na toalecie w brudnym pomieszczeniu

Reżyserów do stworzenia filmów inspirują różne rzeczy. Tym razem wybraliśmy dla Was kilka filmów w których narkotyki i skutki ich zażywania są na pierwszym planie.

Requiem for a dream, reż. Darren Aronofsky, 2000

Absolutny klasyk wśród ćpuńskich produkcji. Wszystko jest zimne, obce, brudne i zbrukane. Nie ma już szczęścia, nie ma radości, tylko pozory i tylko na tripie. Już nawet nie same narkotyki są złe, ale ich beznadzieja i wszędobylstwo, wiek nie ma tu znaczenia, osiągnięcia ideałów w społeczeństwie napędzanym psychoaktywnymi substancjami, przemyconymi nawet w jednych, drugich, trzecich i czwartych pigułkach odchudzających.a, bo nawet starość naznaczona jest ściganiem odległych i niemożliwych do osi.

The Basketball Diaries, reż. Scott Kalvert, 1995

Żałosny ćpun w masce Leonardo Dicaprio, trochę obrzydliwy, a trochę wciąż ponętny i młody. Film z serii coming of age, ale coming to nothing good. O tym jak złe otoczenie destrukcyjnie wpływa na młodego człowieka, jaki świat jest zły, a wszystko beznadziejne i wrogie. Gdzie obiekt wyszydzeń przemienia się w nas samych, żałujemy każdego kolejnego kroku, a podejmowane decyzje są fatalne i  nieodwracalne. Witamy na szarym Manhattanie, w którym koszykówka nie wystarczy by wyciągnąć z bagna.

Panic in needle park, reż. Jerry Schatzberg, 1971

Zostajemy w Nowym Jorku, tym razem w oku Schatzberga. Świat dalej jest zły, narkotyki, tu głównie heroina, kuszące, a młode dziewczyny z prowincji naiwne, uległe i szybko się psujące. O tym jak łatwo zejść na strutą drogę i jak coraz trudniej czerpać z tego przyjemność.

Narkotykowy kowboj, reż. Gus van Sant, 1989

Gusa van Santa opowieść oparta na dziele autobiograficznym Jamesa Fogla. O antyurokach ćpania, tym razem prosto spod aptecznej lady. Jak brawura prowadzi do tragedii, uzależnienie do zobojętnienia i zarazem dramatu, a także jak trudno pozbyć się przyzwyczajeń.

Trainspotting, reż. Danny Boyle, 1996

Kolejne kultowe już dzieło, tym razem na bazie powieści Irvine’a Welsha. Znowu narkotyki, znowu z próbą wyjścia z nałogu, tym razem bardziej słodko-gorzko i zdecydowanie z dawką cierpkiego humoru. Świat jest zły, Szkocja brudna i zimna, ale jednak piękna i chwała jej za to. Warto sięgnąć także po lekturę oraz jej sequel o radosnym tytule „Porno” i prequel „Skagboys” rozwijające losy płynnej i rozlanej paczki, dosłownie wgniatające w fotel, dywan, czy też sedes.

Enter the void, reż. Gaspar Noé, 2009

Zdecydowanie bardziej psychodelicznie, ale z całą pewnością must see. Trip w świecie kolorów, neonów, rozważań i oczywiście narkotyków, zapraszających ku pustce, ku śmierci, ku niebytowi.

Traffic, reż. Steven Soderbergh, 2000

Soderbergha splot wydarzeń z kilku perspektyw. Handel nielegalnymi narkotykami nie tylko w najgorszych dzielnicach, nie tylko po zmroku, czy za zamkniętymi drzwiami, ale również pod nosem działaczy, polityków, w nastoletnich pokojach, wśród pluszaków i słodkości.

Brud, reż. Jon S. Bard, 2013

Ponownie Irvine Welsh, tym razem jednak główną postacią jest detektyw, który przeżył już niejedno i niejedno go jeszcze czeka. W oparach alkoholu, narkotyków i dymu papierosowego, twórcy zapraszają na zaledwie lekko zabawną, tragiczną wyprawę przez życie, w świecie, który nie oszczędza nikogo.

Tekst: Dorota Iskrzyńska

Komentarze
Ćpuńskie krajobrazy: filmy z narkotykami w roli głównej
Oceń artykuł