Co nas uratuje przed technologią?

Obraz przedstawiający dziewczynę, która zaciąga się smartfonem jak używka

Żyjemy otoczeni najrozmaitszymi urządzeniami, czy tego chcemy, czy nie. Możemy się usprawiedliwiać, wypierać, ale prawda jest taka, że od pobudki do zaśnięcia większość czasu jesteśmy wpatrzeni w ekrany: telefonów, komputerów, telewizorów. Technologiczny detoks nie jest już tylko frazesem, przekonajcie się sami.

Digital detox to nic innego jak przerwa od technologii — telefonów, smartfonów, tabletów, komputerów, konsol – wszystkiego, co na co dzień powinno nam ułatwiać lub umilać życie, ale czasami nam je utrudnia. Niby prosta sprawa, ale okazuje się, że problem uzależnienia od internetu urósł w społeczeństwie do tego stopnia, że pojęcie digital detox to nie tylko po prostu wyłączenie się z sieci — to szereg specjalnych terapii, programów wspierających życie bez stałego podpięcia do wirtualnej rzeczywistości.

Ile czasu spędzamy „podłączeni” do urządzeń?

Jak wykazały badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, każdy dorosły spędza (dziennie) wpatrzony w ekran średnio 8 godzin 41 minut. Nie trudno wywnioskować, że to więcej niż czasami zdarza nam się przesypiać. Na media społecznościowe przeznacza około dwóch godzin. Telefon z kolei jest sprawdzany średnio 150 razy dziennie — a potem się dziwimy, że musimy wszędzie chodzić z ładowarką i power bankami. To jeszcze nie koniec — zagłębiając się w detale, należy dodać, że po naszym smartfonie klikamy ponad 2,5 tysiąca razy.

Gdzie można się wylogować?

Oczywiście nie chodzi w tym wszystkim o to, żebyście stojąc nad krawędzią olbrzymiej przepaści, zrzucili z niej wszelkie swoje technologiczne dobra, a następnie odziali się w worek po ziemniakach i zamieszkali w jaskini. Technologia jest wspaniała, tylko po prostu warto — od czasu do czasu — od niej odpocząć. Stowarzyszenia i grupy oferujące digital detox, na największą skalę istnieją w Wielkiej Brytanii, ponieważ to właśnie Brytyjczycy należą do jego z najbardziej uzależnionych od technologii społeczeństw. Na terenie UK istnieje całkiem sporo organizacji, stowarzyszeń zajmujących się technologiczną detoksykacją, między innymi Digital Detoxing, It’s Time To Log Off czy Digital Detox Holidays. Ten ostatni pozwoli nam na w pełni samodzielne zorganizowanie sobie antytechnologicznego wyjazdu. Strona zawiera bazę hoteli, posegregowaną według najrozmaitszych kryteriów. Wszystkie z nich są zdecydowanymi przeciwnikami smartfonów, laptopów i innych dobrodziejstw postępu.

Czy coś takiego można znaleźć w Polsce? Wystarczy trochę poszukać w internecie, żeby przekonać się, że digital detox funkcjonuje tutaj bardziej jako ciekawostka. Można jednak znaleźć stronę o nazwie Cyfrowy Detox, która w wakacje 2016 oferowała kilka wyjazdów na tzw. „cyfrowe detox campy”, a także zapowiedź terminów campów na 2017 rok.

Jak nie technologia, to co?

O co właściwie chodzi w takich organizowanych przez dane organizacje wyjazdach? Przede wszystkim, co już wiemy: zero technologii. Zwykle wygląda to tak, że na początku wyjazdu odbywa się rytuał, coś na wzór chrztu bojowego – gdzie trzeba oddać wszystkie swoje urządzenia: laptopy, czytniki e-booków, smartfony, tablety, konsole. Nie jest tak, że tracimy zupełnie kontakt z najbliższymi. W razie sytuacji kryzysowej, nasi najbliżsi zostają wyposażeni w specjalnym „ratunkowy” numer, gdyby musieli coś przekazać danemu uczestnikowi kampusu. Często też zdarza się tak, że uczestnicy tego antytechnologicznego wyzwania w zamian za oddanie swoich elektronicznych przyjaciół, otrzymują pamiętnik. Ich zadaniem wówczas staje się skrupulatne zanotowanie wszystkich wydarzeń z danego dnia – tak jakby dodawali zdjęcie na Instagram, tyle, że bez zdjęcia i hasztagów. Wyjazd trwa od 7 do 10 dni.

Inicjatywa odcięcia się na jakiś czas od tych wszystkich święcących w nasze twarze ekranów jest przede wszystkim oryginalna i jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy nie są w stanie się sami zmotywować do odłożenia na bok telefonu i zrobienia czegoś tak, jak gdyby telefon w ogóle nie istniał. Szkoda, że w Polsce idea ta leży jeszcze w powijakach.

Tekst: Klarysa Marczak

Zobacz też: Co robiliśmy w mediach społecznościowych 10 lat temu?

Mężczyzna leży na komputerze

Oceń artykuł