Co Jeff Koons i Louis Vuitton mają wspólnego z Mona Lisą?

Torebka z podobizną Mony Lisy

O tej współpracy już jest głośno. Francuski dom mody Louis Vuitton połączył siły z amerykańskim artystą Jeffem Koons, aby wspólnie stworzyć najlepszą kolekcję sezonu.

Jeff Koons to jeden z najbardziej kontrowersyjnych artystów XX wieku. Ma tyle samo miłośników swojej sztuki, ilu jej przeciwników. Ci pierwsi kochają ją i uważają, że jest świetnym odzwierciedleniem teraźniejszości. Dla przeciwników jest to zwykły kicz. Ogromne skręcone z baloników zwierzęta, kolorowe, gigantyczne tulipany wyglądające jak balony czy chociażby balonowa rzeźba przypominająca Popeya. Rzeźbiarz znany jest również z małżeństwa z gwiazdą porno Ciccioliną. Na świecie jest wiele marek, których marzeniem jest współpraca z Koons. Ten wybrał właśnie francuski dom mody. Co z tego wyjdzie?

Kolekcja nazywa się Masters i zawiera torebki oraz akcesoria Louis Vuitton, na które Jeff Koons przeniósł estetykę Gazing Ball (duże kultowe ręcznie malowane reprodukcje ówczesnych mistrzów sztuki). Na popularnych modelach torebek Speedy, Keepall i Neverfull możemy zobaczyć więc zobaczyć Mona Lisę Leonarda Da Vinci, Wenus, Mars i Kupidyn Rubensa czy Pola pszenicy z cyprysami Van Gogha. Oczywiście na torebkach nie zabrakło kultowego monogramu LV oraz podpisu Jeffa Koons.

Srebrny królik z torebką na ramieniu

Wszystkie torebki i akcesoria będą wykonane z najwyższej wysokości skór, materiałów i metalu. W środku znajdziemy notkę biograficzną z portretem autora dzieła sztuki. Widnieją tam także inicjały Jeffa Koons, które zostały wykonane tą samą czcionką co kultowy monogram francuskiego domu mody. Taka ingerencja w znak firmowy nie zdarza się codziennie. Jest to wielkie wydarzenie w świecie mody.

Pierwsze efekty będziemy mogli podziwiać już 28 kwietnia. Właśnie wtedy do sprzedaży trafią pierwsze torebki i akcesoria Masters powstałe przy współpracy Louis Vuitton i Jeffa Koonsa. Z niecierpliwością czekamy na kolejne efekty współpracy!

Na zdjeciu widzimy czesc obrazu Mona Lisa Leonarda Da Vinci a na nim napisy

Tekst: Katarzyna Tilda Frąckowiak

Komentarze
Oceń artykuł