Ciała w miodzie

Miód jest substancją znaną człowiekowi od tysiącleci. Odkąd nauczyliśmy się odbierać go pszczołom, stał się symbolem dobrobytu i luksusu. Cieszy się również opinią idealnego naturalnego kosmetyku oraz produktu, który nigdy się nie popsuje, nawet przechowywany latami. Skojarzenia z długowiecznością zainspirowały amerykańskiego fotografa Blake’a Little’a do niezwykłego eksperymentu w ramach cyklu „Preservations”.

Little był do tej pory znany przede wszystkim ze współpracy z gigantami przemysłu rozrywkowego – HBO, Sony Music, Virgin Records czy ,,New York Timesem”, jednak ma na swoim koncie także bardziej osobiste, artystyczne projekty. Jednym z nich jest właśnie „Preservations”, w którym artysta zalał swoich modeli płynnym miodem. Akty i półakty stworzone w ten sposób wyglądają zjawiskowo. Trudno oprzeć się wrażeniu swoistej monumentalności, przywodzącej na myśl szczątki owadów i drobnych zwierząt zmumifikowane w bursztynie. Budzi to z jednej strony skojarzenia z długowiecznością czy wręcz nieśmiertelnością, z drugiej zaś z opresją i przemijaniem.

Przyzwyczajony do fotografowania celebrytów i aktorów Blake Little, tym razem z wrażliwością uwiecznia modeli o różnych typach urody i w różnym wieku. Prace nad cyklem zajęły dwa lata, a ich efekty będzie można oglądać od 7 marca w Kopeikin Gallery w Los Angeles. Wystawie towarzyszy publikacja albumu.
Little jest zafascynowany sposobem, w jaki miód spływa po ludzkich ciałach i podkreśla walory estetyczne zamieniania ich w żywe rzeźby. Zastygłe w spoczynkowych pozach ciała są trochę jak ofiary erupcji Wezuwiusza. Szczególnie niepokojąco wyglądają w zestawieniu ze zwierzętami. Gdy oglądamy zdjęcia wiele razy, może nam przejść przez myśl pytanie jak uczestnikom projektu udało się nie udusić miodem.

 

1

2

3

4

5

6

zdjęcia |

tekst |Karolina Rospondek

Oceń artykuł