Brytyjskie wybiegi pokochały go za nieobliczalne, anarchiczne podejście do mody. Obrażał, szokował i szydził. Zagrał w szachy modelami, zamiast prawdziwej Kate Moss zatrudnił do jednego z pokazów jej naturalnych rozmiarów hologram, przy innym wykorzystał modelkę po podwójnej amputacji (na wybiegu pojawiła się z drewnianymi protezami nóg). Przydał niedobrej sławy marce Givenchy, gdzie zdetronizował Johna Galliano, by po kilku latach dyrektorowania przejść do domu mody Gucci.
Samobójcza śmierć projektanta zamyka ciąg fatalnych zdarzeń: śmierci najbliższej przyjaciółki McQueena, redaktorki "Vogue'a", Isabelli Blow, i matki designera, która zmarła dosłownie kilka dni temu.
Ciało McQuenna znaleziono w luksusowym apartamencie projektanta, w centralnym Londynie. Prawdopodobnie sie powiesił. Miał 40 lat.



























