5 najlepszych animacji pełnometrażowych

Tym razem postanowiliśmy wziąć pod lupę animacje pełnometrażowe. Zwykle każdy z nas ogląda jedynie fabularne produkcje, dlatego też warto pochylić się nad tymi animowanymi. Czasami są nawet lepsze!

1. 9 dolarów 99 centów, reż. Tatia Rosenthal, 2008, Australia, Izrael

Dave dobija trzydziestki i wciąż mieszka z ojcem. Pewnego dnia kupuje za 9 dolarów i 99 centów poradnik ”Jaki jest sens życia”. W satyrycznym obrazie opartym na prozie Etgara Kereta widzimy całą plejadę dziwaków i niegroźnych wariatów – Dave’a i nieodłącznie towarzyszącego mu Anioła Stróża po próbie samobójczej czy supermodelkę Tanitę (co jest o tyle zabawne, że wszystkie postaci zostały ulepione z plastelino-podobnego tworzywa, a szlachetne proporcje to ostatnie czego można się u nich doszukać). W tym szaleństwie jest jednak sens i dużo surrealistycznego humoru, nieobcego fanom izraelskiego pisarza. Bonusowo głos Geoffreya Rusha.

2. Iluzjonista, reż. Sylvain Chomet, 2010, Francja, Wielka Brytania

Jeśli lubicie kultowe Trio z Belleville Chometa to pokochacie Iluzjonistę, kolejny film francuskiego animatora. Tytułowy bohater przemierza Anglię początku XX wieku, usiłując utrzymać się ze swojego fachu. Jest jednak reprezentantem świata, który odchodzi w niepamięć na skutek postępu technicznego. W Edynburgu spotyka bezdomną dziewczynkę przekonaną, że jego sztuczki to prawdziwa magia, którą postanawia się zaopiekować. Niepowtarzalna kreska, wyczucie granicy między karykaturą, a odwzorowaniem rzeczywistości i nostalgiczne półplany czynią Iluzjonistę estetycznym doznaniem i wyciskaczem łez nawet dla największych cyników.

3. Chico i Rita, reż. Javier Mariscal, Fernando Trueba, Tono Errando, 2010, Hiszpania, Wielka Brytania

1948, Hawana w czasach swojej świetności. W klubie spotykają się szansonistka Rita i pianista Chico. To początek miłości, która przetrwa zdrady, odległość i zmiany ustrojów politycznych. Nawet jeśli fabuła zalatuje momentami melodramatem dla gospodyń domowych, a rysunki są dość toporne (co kto lubi) to film urzeka muzyką. Poza tym realistycznie pokazany seks rysunkowej pary to jedna z tych traum, które warto sobie zafundować.

4. 007 przygód Franka i Wendy, reż. Kaspar Jancis, Ulo Pikkov, Priit Tender, 2004, Estonia

Psychodeliczna przygoda na miarę Yellow submarine. Wendy to kobieta obdarzona sprężynującym biustem, a dyskusyjna uroda Franka przywodzi na myśl nieboszczyka w stanie lekkiego rozkładu. Ta groteskowa para to tajni agenci FBI, walczący (jakżeby inaczej) ze złem upostaciowionym przez nazistowskie karły, które prowadzą fabrykę kiełbas wytwarzanych z obywateli Estonii. Nie zdradzamy więcej, jeśli chcecie wiedzieć, czy świat czeka zagłada, musicie obejrzeć 007 przygód Franka i Wendy.

5. Pięć nieczystych zagrań, reż. Lars von Trier, Jorgen Leth, 2003, Belgia, Dania, Francja, Szwajcaria

Nieczyste zagranie z naszej strony – film von Triera i Letha to nie do końca animacja… Duński reżyser, którego gwiazda po ostatnich skandalizujących produkcjach świeci wyjątkowo jasno, rzuca wyzwanie swojemu dawnemu mistrzowi, praktycznie nieznanemu w Polsce Jorgenowi Lethowi. Reżyser ma za zadanie pięciokrotnie przerobić swoją krótkometrażówkę Człowiek doskonały według zaleceń von Triera. Pierwszy z warunków to stworzenie animacji. Film na pograniczu dokumentu, eksperymentu filmowego i fabuły to gratka nie tylko dla fanów duńskich reżyserów. Półtora-godzinny portret genialnych twórców nasycony sarkastycznym poczuciem humoru zachwyca. Nie tylko pretensjonalnych kinomanów.

Tekst: Helena Łygas

Komentarze
5 najlepszych animacji pełnometrażowych
Oceń artykuł