5 najbrzydszych miejsc, które chcesz odwiedzić

Ściana obklejona zużytumi gumami do żucia

Nie jest sztuką znaleźć piękne, malownicze miejsca, które należałoby dodać na listę „do odwiedzenia”. Można stwierdzić, że to przeżytek. Dlatego znaleźliśmy dla was kilka miejsc, które odznaczają się na tyle specyficznym standardem estetyki, że chcielibyście zobaczyć je na żywo.

1. Biblioteka Narodowa Kosowa
Szalona wizja chorwackiego architekta została zrealizowana na 16 tysiącach metrów kwadratowych w 1982 roku w Priestinie. Dodatkowo budynkowi przydaje brzydoty otoczenie w którym został   wzniesiony – bloki z tzw. wielkiej płyty. Architektura post sowiecka at its best.

2. Muzeum Nudli
Jeśli wakacje spędzacie w Japonii odwiedźcie koniecznie Ramen Museum w Ikedzie poświęcone  twórcy zupek w proszku Momofuko Ando. Zobaczycie tu między innymi ekspozycje poświęconą  nudlom na świecie i poznacie historię powstania podstawy studenckiego menu w sesji.

3. Figura Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie
Możemy być dumni. Jeśli chodzi o kiczowate posągi, świebodziński Chrystus plasuje się w  światowej czołówce. Najwyższa rzeźba Jezusa na świecie usytuowana na 16-metrowych kopcu ma  aż 36 metrów wysokości i wyróżnia się na tle jej podobnych szykowną złotą koroną…Fotografia z  Królem Wszechświata to idealny powód, aby przejechać się w weekend do Świebodzina, podróż z Warszawy trwa trzy i pół godziny.

4. Aleja gumy do żucia
Miejsce nie tylko brzydkie, ale i obrzydliwe, słowem – pakujcie walizki! W San Luis Obispo w  Californi główną atrakcję stanowi 21-metrowa ulica oblepiona przeżutymi gumami, przyklejanymi  na ścianach przez przechodniów. Początki alei toną w mrokach historii, wiadomo jednak, że w  latach ’70 ulica miała już swój obecny charakter. Lokalni historycy przypuszczają, że początki są związane z rywalizacją między uczniami lokalnych liceów. Dotychczas ulica przeżyła dwa  ‚odgumienia’ w 1970 i 1996 roku. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą opakowania gum i przyczynić się do rozwoju tej perły San Luis Obispo.

5. Wyspa lalek
Dla fanów estetyki rodem z horrorów klasy B i mocnych wrażeń. Isla de las Munecas, to maleńka, niezamieszkana wysepka położona wśród kanałów na południe od Mexico City, gdzie od kilkudziesięciu lat na drzewach zawieszane są lalki, bądź fragmenty ich ciał. Lokalna legenda głosi, że pierwsza z nich należała do dziewczynki, która utonęła w pobliżu wyspy. Ciarki gwarantowane.

Tekst: Helena Łygas

 

Oceń artykuł