5 ekstremalnych zespołów, których musisz posłuchać

Brama wejściowa na festiwalu Brutal Assault z imprezowiczami

Zespoły głównego nurtu, których piosenki opowiadają o dziwkach, pieniądzach lub słońcu i miłości na tropikalnej plaży nudzą. Proste i znane już dobrze melodie oraz niewyszukane teksty sprawiają, że odbiorcy albo dołączają do rzeszy popkulturowych szaraków, albo szukają własnej drogi i alternatywy. Jednym z ożywczych gatunków muzycznych, który potrafi zadziałać jak lodowata woda w upalny dzień, jest metal.

Oczywiście, motywy metalowych utworach również są stałe i zależne od podgatunków. Mogą to być np. smoki i ratowanie świata przed pradawnym mrokiem (power, epic metal), lub alternatywne spojrzenie na zło i szatana jako wyzwoliciela ludzkości (black, death metal). Podobnie jak pop i inne gatunki muzyczne metal może być prosty, szablonowy i stanowić tylko ścianę ekstremalnego dźwięku, istnieją jednak zespoły, których kompozycje niosą ze sobą głębię, która wdziera się w zakamarki duszy (np. Beherit, Burzum czy wczesny Mayhem). Co ważne, większość zespołów szeroko rozumianej sceny metalowej i alternatywnej stawia nacisk nie tylko na przekazywane treści i muzykę, ale również image. Im bardziej posunięty do ekstremum i brutalny, tym lepiej.

W poszukiwaniu ekstremalnych doznań warto udać się na rozgrywający się przy polskiej granicy czeski festiwal BRUTAL ASSAULT (8-11 sierpnia). Tegoroczna odsłona to 23. edycja, podczas której na pięciu scenach wystąpi łącznie 130 zespołów. W poprzednim roku na Brutalu pojawiło się 20 tys. fanów alternatywy, co skłoniło organizatorów do rozszerzenia repertuaru – oprócz metalu będzie działać również scena ambientowa i eksperymentalna. Brutal Assault to jednak ekstremum, dlatego tradycyjnie gości przywita również wystawa Art-Brut-All Art Exhibition, która udowodni, że granice można przekraczać nie tylko w muzyce.

Oto 5 ekstremalnych zespołów, które zmrożą ci krew na tegorocznym Brutal Assault:

  1. CANNIBAL CORPSE

Amerykańska grupa deathmetalowa słynąca z ociekających mięsem, flakami, zgnilizną i terrorem tekstów, szybkiego grania oraz gore’owych grafik. Makabryczny przekaz i znajdujące się na okładkach płyt dzieła utalentowanego grafika i twórcy komiksów Vincenta Locke’a nie raz zaserwowały Kanibalom wiele kłopotów. Od protestów obrońców moralności i tyrad polityków w Ameryce i Niemczech, po niedopuszczanie płyt do dystrybucji (np. Butchered at Birth wylądowała na indeksie w Niemczech, a w Kanadzie mogły kupić ją tylko osoby powyżej 20 roku życia). Oczywiście nie zniszczyło to zespołu, lecz zmotywowało ekstremalnych deathmetalowców do dalszej pracy i maniakalnie brutalnego grania.

  1. MARDUK

Marduk miażdży filozoficznym satanizmem i antychrześcijańskim przekazem. Na tle sceny blackemtalowej zespół wyróżnia turboszybka perkusja oraz zamiłowanie do historii, wojen i przemocy, która stanowi podstawę snutych przez nich muzycznych opowieści. Ożywianie brutalnych wspomnień o drugiej wojnie światowej i Trzeciej Rzeszy przyniosło Mardukowi wiele oskarżeń o promowanie narodowego socjalizmu i rasizmu, jednak zespół odcina się o tych spekulacji.

  1. CARPATHIAN FOREST

Kultowy, norweski zespół blackmetalowy założony w 1990 roku z charyzmatycznym Nattefrostem (Roger Rasmussen) na czele, którego wokal przeszywa do szpiku kości. Piękny, głęboki lamentujący skrzek wokalisty oddaje pełnię chłodu, samotności, cierpienia i smutku, podkreślając agonię tego świata. Idealnie współgrają z nim teksty Carpathian Forest, które oscylują wokół satanizmu, walki z chrześcijaństwem traktowanym jako opresyjny system kontroli i władzy oraz przemocy łącznie z autoagresją. Nattefrost realizuje również ekstremalny, przepełniony speedem projekt muzyczny sygnowany swym pseudonimem.

  1. BRUJERJA

Grindcorowo-deathmetalowy zespół wyrzucający z szybkością karabinu maszynowego pełne nienawiści teksty plujące w twarz chrześcijańskim wartościom i Stanom Zjednoczonym z ich politykom imigracyjną. Członkowie Brujerii kreują się na przywódców narkotykowego kartelu, którzy z racji ścigania przez FBI skrywają swe twarze za kominiarkami i chustami oraz posługują się psudonimami. Image brutalnych morderców załatwiających swe porachunki maczetami nie spotkał się z nękaniem ze strony organów ścigania do chwili wydania płyty Matando Güeros, na okładce, której pojawiło się autentyczne zdjęcie odciętej, gnijącej głowy dilera należącego do jednego z meksykańskich gangów.

  1. LAIBACH

Słoweński zespół retro-awangardowy, który od narodzin budzi falę kontrowersji. Subwersywne podejście do tematyki i ikonografii nacjonalizmu, narodowego socjalizmu, totalitaryzmu, komunizmu czy militaryzmu przyniosły mu oskarżenia o promowanie tych idei. Po zmianie systemu w 1991 roku z wroga narodu i państwa Laibach awansował do miana słoweńskiej ikony i dobra narodowego.

Przed wybraniem się na Brutala, warto przesłuchać najbardziej klasyczne lub nowe kawałki zespołów, które wystąpią na scenach festiwalu. Idealnie komponować będą się z nimi muzyczne dokonania Mayhem i Gorgorotha, którzy kilka lat temu zatrzęśli polską opinią publiczną. Ogromne poruszenie wywołała okładka wydanego w 1995 roku albumu Dawn of the Black Hearts norweskiego Mayhem. Znalazło się na niej zdjęcie martwego wokalisty zespołuDeada (Per Yngve Ohlin), który podciął swe żyły na przedramionach i szyi, a następnie zabił się strzałem w głowę z shotguna (czaszka została rozerwana i wypłynął z niej mózg). Fotografia została wykonana przez założyciela i gitarzystę Mayhem – Euronymousa (Øystein Aarseth), który znalazł zwłoki. Przed powiadomieniem policji wyszedł z domu, by kupić aparat, a po powrocie zaaranżował „plan zdjęciowy”. Euronymous zabrał również fragmenty czaszki Deada, by wykonać z nich wisiorki. Wiadomo, że Euronymous nie dokonał zabójstwa wokalisty, jednak wiele osób (w tym Varg Vikernes z Burzum) podejrzewa, że zachęcał go do samobójstwa.

Krew, pomalowane na trupiobiało twarze wyrażające smutek, cierpienie i pełny siły sprzeciw wobec opresyjnego systemu, który buduje i wpiera konformistyczne społeczeństwo, to jeden z powszechnie używanych środków wyrazu w świecie muzyki black i death metalowej.

Sceniczne show możne być jednak posunięte do ekstremum, które nie jest akceptowane przez system prawny czy społeczeństwo. Do grona takich zalicza się krakowski koncert Gorgoroth z 2004. Założyciel norweskiej kapeli – Infernus (Roger Tiegs) razem z pozostałymi członkami zespołu stworzył krwawe widowisko, nie odbiegające od „standardów”, z którymi można było spotkać się na europejskich koncertach. W Polsce wywołało jednak duże zamieszanie, skupiając uwagę zarówno obrońców praw zwierząt, jak i gorliwych katolików. Wszystko za sprawą scenografii, w której kluczową rolę odgrywały zasieki z pochodniami i nabitymi na tyki prawdziwymi, owczymi głowami (np. Mayhem wcześniej wykorzystywał głowy świń). Za nimi znajdowały się cztery krzyże, do których przymocowano nagich mężczyzn i kobiety w kapturach zaciągniętych na całe głowy. Dodatkowo show wzbogacono o 80 litrów owczej krwi, którą spłynęła scena. Koncert odbił się bardzo szerokim echem w Polsce i na świecie, co zachęciło zespół do powtórzenia niecodziennego performesnu w teledysku do Carving a Giant.

W podobnym, lecz plastikowym klimacie odbył się koncert Agonoize na tegorocznym Castle Party. W jego trakcie frontman symulował podcinanie żył oraz gardła i sztuczną krwią ochoczo oblewał publiczność zgromadzoną przy barierkach. Po przelaniu krwi nadszedł czas na utrzymane w klimacie Rammstein udawanie masturbacji i polewanie widowni półprzeźroczystym płynem. Tanie, efekciarskie i nudne. Nadzieją tego lata zostaje więc czeski Brutal Assault, niemieckie giganty pokroju M’era Luna i Wacken lub stawiające na rodzime zespoły polskie festiwale – Uwolnić Muzykę (Kat, Batushka), Metal Mine (Decapitated, Azarath) czy Summer Dying Loud (Behemoth).

Tekst: Sylwia Schwarz

Komentarze
5 ekstremalnych zespołów, których musisz posłuchać
5 (100%) 1