10 kultowych telefonów, które mieliście

Mężczyzna trzymający stary telefon

Pierwsze kolorowe wyświetlacze, port IrDA, dzwonki polifoniczne, pięć tapet do wyboru — magia pierwszych „nowoczesnych telefonów była wspaniała. Zabieramy was na wycieczkę po czasach, gdy upuszczając telefon, bardziej spodziewaliśmy się, że przebijemy się do sąsiadów piętro niżej, niż że stłuczemy sobie szybkę. Które z nich mieliście?

Sony CMD J5: telefon, który wyglądał jak krótkofalówka

Na myśl o telefonach z antenką aż łza się w oku kręci. Kto pamięta ten model jednego z pierwszych telefonów firmy Sony, ten pamięta również jakie zaawansowane technologie się w nim znajdowały, np. umieszczony z boku scroller. Służył on nie tylko do nawigacji po menu telefonu, ale także pełnił funkcję joysticka w umieszczonych na telefonie grach.

Nokia 5110: telefon, który miał wszystko o czym marzyliśmy

Zanim staliśmy się ludźmi z wybujałymi wymaganiami z cyklu: żeby telefon trzymał dłużej niż pół dnia, mieliśmy nieco inne potrzeby. Nokia 5110 była spełnieniem wszystkich naszych ówczesnych marzeń. Miała wymienne obudowy, którymi mogliśmy podkreślać swoją niesamowitą osobowość oraz grę w węża. I nawet jeśli trudno w to w tej chwili uwierzyć, to ten zestaw nam w zupełności wystarczał.

T-Mobile Sidekick: cegiełkowy american dream

Przykład telefonu, który znaliśmy głównie ze szklanego ekranu i był symbolem ówczesnego lansu, bansu i bycia super. Nasze życie z tym telefonem mogłoby być wieczną imprezą. A to wszystko dzięki temu futurystycznemu obrotowemu ekranowi i klawiaturze QWERTY, dzięki której nie trzeba było milion razy wciskać jednego klawisza, aby wstawić upragnioną przez nas literę.

Motorola Razr V3: telefoniczna ikona stylu

W tym telefonie fajna była nawet jego nazwa — RAZR od słowa RAZOR, czyli brzytwa. Tak był też reklamowany: jako OSTRY telefon, który jest w stanie przeciąć nawet ubranie (gruba przesada, ale wciąż to kochamy). No i ta klapka, marzenie każdego. Odbieranie połączeń dodawało nam szyku, a po telefonicznej kłótni z klasą mogliśmy trzasnąć klapką i schować telefon do kieszeni. Nie zapominajmy też o kolorystycznych możliwościach. Która dziewczyna nie marzyła o posiadaniu różowej Motoroli?

Nokia 3510i: nowy wymiar podświetlenia

To był koniec zwyczajnych okrągłych lub prostokątnych przycisków. Tym modelem Nokia przeniosła nas do zupełnie nowego świata telefonicznego designu. Jednak przypominające trójkąty klawisze to nie wszystko. Ten telefon miał też podświetlane boki, które jak dobrze pamiętamy, migotały w trakcie połączenia przychodzącego. Ci, którzy nie go nie mieli, zawsze mogli pocieszyć się przyklejanymi diodami, które również dawały świetlny sygnał o nadchodzącym połączeniu, pamiętacie?

Siemens S55: tak, to ten z dopinaną kamerą

Podobno minusem tego telefonu według dawnych użytkowników były wypadające po jakimś czasie klawisze. Niby bardzo prosty, totalnie nieskomplikowany design, ale ten telefon miał coś, czego nie miał żaden wcześniej. Dopinany aparat fotograficzny. Zdjęcia może nie były najlepszej rozdzielczości, ale były ostre i jak na tamte czasy (tak zwane: przed erą Instagrama) były wystarczające.

Nokia 3650: telefon jak z kosmosu

Można powiedzieć, że był to jeden z telefonów z tak zwanej wyższej półki. Gdy pojawił się na polskim rynku, w 2003 roku, jego cena wynosiła 3500 PLN. Cena nie powinna budzić kontrowersji — dzięki niemu mogliśmy robić tyle zdjęć, ile tylko zapragnęliśmy, kręcić nasze pierwsze snapy bez Snapchata, no i mieć tę dziwną kolistą klawiaturę.

Sony Ericsson W200: pierwszy muzyczny telefon

Przełom na rynku telefonów komórkowych. Firma Sony w 2007 roku wypuściła pierwszy telefon z linii Walkman. Od tego momentu nie musieliśmy nosić oddzielnie „empetrójki i telefonu. Od tego momentu wszystko było w jednym urządzeniu. Co więcej, bateria wcale tak na tym nie cierpiała, jak w naszych aktualnych smartfonach. Malkontenci co prawda narzekali, że SE W200 był wykonany z taniego plastiku i trzeszczał w ręku, ale nie da się dogodzić wszystkim.

Nokia 5300 XpressMusic: muzyczny odwet fińskiego giganta

Kolejny model telefonu, do którego mamy ogromny sentyment. Rozsuwany, w przypadkowo patriotycznych kolorach no i te jeszcze te przyciski z boku, którymi mogliśmy kontrolować odsłuchiwaną przez nas muzykę. Prawdziwe multimedialne cudo. Jeśli dołożyliśmy do niego kartę pamięci 2GB (większe wówczas nie wchodziły w grę) mogliśmy cieszyć się (prawie) nieskończoną liczbą piosenek. Dopóki oczywiście nie zajechaliśmy taśmy rozsuwającej nasz sprzęt, co było dość częstym zjawiskiem.

Nokia 3310: niezniszczalny to mało powiedziane

Nie myślcie, że zapomnieliśmy, nic z tych rzeczy. Na sam koniec zostawiliśmy tę największą legendę telefonii komórkowej. I nie musimy za wiele o niej mówi. Każdy wie, że Nokia 3310 jest nieśmiertelnym telefonem, od którego producenci smartfonów mogliby się wiele uczyć, a tego nie robią. Z resztą, wpiszcie w Google hasło „Nokia 3310 meme” i przekonajcie się sami.

Tekst: Klarysa Marczak

Komentarze
10 kultowych telefonów, które mieliście
5 (100%) 1